Sezon w Serie A już dawno nabrał rozpędu, ani się nie spostrzegliśmy, a już jutro startuje 26. kolejka. Czołówka już jakiś czas temu się wykrystalizowała, grupa pościgowa również, kandydaci do spadku są znani, więc co nas czeka w ten weekend? Emocje towarzyszyć będą nam w Palermo czy Parmie, ale przede wszystkim zostaną rozegrane derby Rzymu.
Emocjonować się calcio zaczniemy jak zwykle w sobotę, gdy na boisku w Palermo zagoszczą gracze Milanu, którzy będą chcieli wydrzeć komplet punktów miejscowym. Nie będzie to łatwe, ale dla „Rossonerich” wręcz konieczne, biorąc pod uwagę, że Juventus depcze im po piętach. Do składu drużyny gości po trzymeczowym zawieszeniu powraca Zlatan Ibrahimović, który ma poprowadzić atak swojej ekipy. Tymczasem defensywę osłabił Philippe Mexes, który za uderzenie Marco Borriello podczas spotkania z Juventusem został zawieszony na trzy najbliższe mecze. Miejscowi zapewne tanio skóry nie sprzedadzą. Po ostatniej klęsce na boisku Sieny są oni głodni punktów, a na swoim boisku z reguły apetyt zaspokajają. Drugim sobotnim meczem będzie pojedynek Juventusu z Chievo. Goście teoretycznie nie powinni mieć czego szukać w Turynie, ale nie możemy zapomnieć, że są wybitnie niewygodnym rywalem dla „Starej Damy”. Zespół z Werony zajmuje obecnie 10. miejsce w lidze, więc jeśli tak dalej pójdzie, będzie to lepszy sezon dla „Gialloblu” niż poprzedni. Nie można jednak zapominać, że „Juve” jeszcze w tym sezonie nikt nie pokonał…

Niedzielne mecze zaczniemy już o 12:30. Wówczas czeka nas ciekawe spotkanie Parmy i Napoli. Zimowe okienko transferowe już za nami, ale ciągle się mówi o rychłym odejściu z Parmy Giovinco, co bez wątpienia wpływa na jego ostatnią dyspozycję. Wszyscy w Parmie liczą jednak, że na mecz z rozpędzonym Napoli się obudzi, bo obronić chociażby remis na własnym terytorium będzie niezwykle trudno. Napoli jest na fali wznoszącej, bo po wyeliminowaniu z Ligi Mistrzów Chelsea Londyn kolejnym ściętym został Inter, który z Neapolu wyjechał z kwitkiem. Jak tak dalej pójdzie, to Napoli może sporo namieszać w czołówce, a do końca sezonu przecież jeszcze dużo czasu.
Jak zwykle punkt kulminacyjny przypada na niedzielne popołudnie, dokładnie na godzinę 15:00, kiedy to na boiska wybiegnie aż 12 drużyn, między innymi gracze Sieny i Cagliari. Ci pierwsi sprawili przed tygodniem niemałą sensację, rozbijając na własnych śmieciach Palermo aż 4:1. Wówczas nikt się nie spodziewał takiego wyniku. Dzisiaj sprawa ma się trochę inaczej, tym bardziej że w Sienie jest trudno wygrać – szczególnie w tym roku. Cagliari z kolejki na kolejkę gra coraz słabiej, czasem tylko sporadycznie uda się wyrwać jakieś punkty, co powoduje drastyczne obsuwanie się w tabeli. Na razie jest to 12. lokata, ale jeśli Sardyńczycy nie zaczną wygrywać, mogą polecieć na łeb na szyję. W dolnych rejonach tabeli również dojdzie do ciekawego pojedynku. Zajmująca obecnie 16. pozycję Bologna podejmie Novarę, która plasuje się trzy lokaty niżej. Faworytem wydają się gospodarze, którzy mimo porażki z Udinese w minionej kolejce nadal pozostają w dobrej formie. Wcześniej pokonali przecież m.in. Inter czy Fiorentinę. Novara toczy heroiczną walkę o zachowanie choćby szansy na byt w Serie A, czego z meczu na mecz pozbawiają ją kolejni rywale. Jak będzie w niedzielę, to się okaże, ale wesoło nie jest, bo strata do bezpiecznego miejsca to już obecnie siedem punktów… Udinese, depczące po piętach zarówno Milanowi, jak i Juventusowi, będzie gościć na Stadio Friuli beniaminka z Bergamo, czyli Atalantę. Strzelec 21 bramek w tym sezonie, Antonio Di Natale, będzie miał okazję podwyższyć swój dorobek, ponieważ Atalanta w obronie nie zachwyca. W napadzie „La Dea” obudził się za to Denis, który powrócił przed tygodniem w fantastycznym stylu, walnie przyczyniając się do rozgromienia Romy 4:1. Trzeba jednak dodać, że w Udine jest na ławce najlepszy trener w Serie A – Francesco Guidolin – który w minionym tygodniu odebrał nagrodę w tej kategorii.












