Mecze pomiędzy znienawidzonymi drużynami zawsze powodują wypieki na twarzy. Dziś nie było inaczej, gdy miecze skrzyżowało Napoli z Romą. Zwycięsko z tej konfrontacji wyszli gospodarze. Na innych stadionach również nie zabrakło emocji. Najbardziej widoczne były te negatywne, bo sędziowie tego popołudnia pokazali aż trzy czerwone kartki.
Napoli – Roma 2:0
Faworytem pierwszych w tym sezonie Derby del Sole było Napoli, choć gospodarze u siebie nie pokonali Romy od 1997 roku. Nic zatem dziwnego, że dziś chcieli przełamać ten impas. Od pierwszych minut widać było ogromną determinacje wśród podopiecznych Waltera Mazzarriego. Ataki na bramkę Bogdana Lobonta wzmogły się w drugiej połowie. Wówczas swoje doskonałe szanse zmarnowali Ezequiel Lavezzi oraz Edinson Cavani (dwukrotnie). Należy podkreślić, że napastnicy w tych sytuacjach dali z siebie wszystko, lecz jeszcze więcej dał rumuński bramkarz, który w dla siebie tylko znany sposób znakomicie interweniował. Przełamanie Napoli przyszło w 72. minucie, kiedy piłka z prawej strony powędrowała na środek pola karnego, gdzie niepilnowany stał Marek Hamsik. Słowak oddał mocny strzał i mimo obrony Lobonta, futbolówka wtoczyła się do siatki. Stadio San Paolo oszalało ze szczęścia, bo kibice – widząc grę swoich pupili – wiedzieli, że trzy punkty zostaną w Neapolu. Romę dobił w 82. minucie jej własny gracz. Dośrodkowanie Campagnaro niedokładnie przeciął Burdisso i piłka po jego interwencji wpadła do bramki obok zdezorientowanego Rumuna. Napoli pokazało się dziś z jak najlepszej strony. Ich szybkie akcje mogły podobać się nawet wybrednym fanom piłki nożnej. Z kolei rzymianie potwierdzili, że ubiegłotygodniowa wygrana nad Interem była tylko wyjątkiem od reguły i po raz kolejny nad głową Claudio Ranieriego zebrały się czarne chmury.
Lazio – Brescia 1:0

Zgoła odmienne nastroje panują w części Rzymu kibicującej Lazio. „Biancocelesti” grają świetnie od początku sezonu. Dziś czekało ich trudne zadanie, bo Brescia to zespół, który potrafi postawić twarde warunki. Beniaminek był skoncentrowany przez prawie całą pierwszą połowę. Rozluźnienie przyszło na kilkanaście sekund przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę. Wtedy to Stefano Mauri zdobył bramkę, która wystarczyła, by dać trzy punkty gospodarzom. Brescia skomplikowała sobie sprawę w 74. minucie. Wówczas drugą żółtą kartkę obejrzał Alessandro Diamanti i tym samym osłabił swoją drużynę. Od tej pory Lazio nie miało kłopotów ze skuteczną obroną i udało mu się zachować skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka.
–











