Wicelider kontra lider. Arsene Wenger kontra Jose Mourinho. 13-krotny mistrz Anglii kontra 4-krotny zdobywca tego trofeum. W ten weekend przysłowie o drogach prowadzących do Rzymu wydaje się nieaktualne. W niedzielę 26 kwietnia wszystkie drogi prowadzą do Londynu. Konkretnie na Ashburton Grove, gdzie znajduje się Emirates Stadium. To tam punktualnie o siedemnastej rozpocznie się wielki szlagier Premier League.
0 – tyle razy Arsene Wenger pokonał Jose Mourinho. Obaj panowie spotykali się już 12 razy. Francuz od 11 lat nie potrafi znaleźć sposobu na „The Special One”. Między panami iskrzy od samego początku. Menedżerowie londyńskich drużyn są całkowicie od siebie inni. Prowadzą dwa kluby z zupełnie inną polityką. „The Gunners” to drużyna, która nie sprowadza piłkarzy za grube miliony. Do Arsenalu przychodzą często zawodnicy, którzy pod skrzydłami francuskiego menedżera będą mieli okazję się rozwinąć.
Trend ten ostatnio się zmienia, jednak przez wiele lat Francuz dawał przykład, jak prowadzić młodych zawodników. „The Blues” na transfery wydaje często i gęsto. Wiąże się to z właścicielem klubu, rosyjskim multimiliarderem Romanem Abramowiczem. Trenerzy są od siebie zupełnie inni. Wenger to szkoleniowiec, który w środowisku piłkarskim uważany jest za osobę spokojną i kulturalną. Portugalczyk natomiast słynie z ostrego języka, konfliktów z mediami i budowania mitu, przez który cały świat jest nastawiony niechętnie do prowadzonych przez niego drużyn. Każdy z nich wyznaje inną filozofię futbolu.
Drużyna Wengera gra futbol przyjemny dla oka. To efektowna gra jest dla Francuza priorytetem. Chelsea Mourinho to maszyna do wygrywania za wszelką cenę. Wartość estetyczna nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tylko wygrana, za wszelką cenę, zachodzi chwytanie się wszelkich możliwych sposobów. Obaj szkoleniowcy od dawna korzystają z okazji, by dogryźć swojemu oponentowi. Mourinho nazwał Wengera specjalistą od przegrywania. Francuz stwierdził kiedyś, że sposób gry zespołu Mourinho zabija futbol. Do starć słownych między oboma panami dochodziło często. W październiku podczas pierwszego ligowego spotkania tych drużyn w sezonie konflikt wykroczył poza same słowa. Arsene Wenger znalazł się w strefie technicznej „The Blues”. Zmierzał właśnie w stronę swojego sfaulowanego zawodnika, kiedy na drodze stanął mu Jose Mourinho. Doszło do małej przepychanki, obu panów musiał rozdzielać arbiter techniczny. Wygląda na to, że przed spotkaniem nikt nie zaciera rąk tak mocno jak sami menedżerowie.
https://www.youtube.com/watch?v=9tRnYzonUJs
1 – prawdopodobnie taką liczbę napastników będzie miał w niedzielę do dyspozycji Jose Mourinho. Nie w pełni zdrowia są Diego Costa, Loic Remy oraz Didier Drogba. Jedynym napastnikiem w kadrze „The Blues” może być Dominic Solanke, ale mało prawdopodobne, by „The Special One” dał mu szansę od początku spotkania. Na problemy z napastnikami nie może narzekać Arsene Wenger. Francuz będzie miał do dyspozycji wszystkich napastników. Danny Welbeck, Olivier Giroud, Alexis Sanchez kontra Dominic Solanke? Zwycięsko z tego starcia wychodzi Arsenal.












