Od soboty znany jest już mistrz Rosji. Tytuł najlepszej drużyny największego kraju świata obronił Zenit Sankt Petersburg. Nie zakończyła się jednak rywalizacja o wicemistrzostwo, która nabiera rumieńców. Już w środę nastąpi jej kolejny odcinek, a smaczku dodadzą jej podwójne derby Moskwy.

Spośród wszystkich rozgrywanych w środę meczów zdecydowanie przed szereg wybija się spotkanie Spartaka z Dynamem. Choć wytypowanie zdecydowanego faworyta do zwycięstwa sprawia trochę problemów, więcej szans na wygraną daje się zawodnikom Siergieja Siłkina. Ci w ostatnim czasie prezentują wyższą formę od swoich przeciwników – w ciągu ostatnich sześciu meczów „Biało-niebiescy” przegrali tylko raz. Miało to miejsce w ostatniej kolejce, kiedy pokonując ich, mistrzostwo kraju zapewnił sobie Zenit Sankt Petersburg. Dla odmiany dyspozycja „Czerwono-białych” regularnie się obniża. Z drugiego miejsca już spadli na czwarte, a z ostatnich sześciu spotkań wygrali zaledwie trzy. Poza Zenitem musieli dodatkowo uznać wyższość Anży Machaczkała oraz CSKA Moskwa. Teoretycznie więcej do powiedzenia powinni mieć zawodnicy Walerego Karpina. Pod względem personalnym znakomity niegdyś piłkarz ma do dyspozycji skład o wyższych umiejętnościach technicznych. Obronę gości nękać będzie przede wszystkim Emmanuel Emenike, a pomagać mu w tym będą Artiom Dziuba, Ari i Aiden McGeady. Trener Siłkin jednak ma kim grać. Szczególnie mocną stroną jego podopiecznych jest linia pomocy. Kevin Kuranyi z pewnością nie będzie narzekać na brak otwierających drogę do bramki podań ze strony Igora Siemszowa, Aleksandra Samiedowa i Balazsa Dzsudzsaka. Więcej motywacji do dobrej gry zdają się mieć „Biało-niebiescy”. Dawno nie byli oni tak blisko sukcesu, jakim jest drugie miejsce w lidze i możliwość bezpośredniej gry w Lidze Mistrzów. Zapewne nie będą chcieli wypuścić tej szansy z rąk. Z drugiej strony jednak stawka meczu może ich też paraliżować, co wykorzystać może doświadczony Spartak. Nie przemawia jednak za nim statystyka bezpośrednich spotkań. Co prawda, w 18 rozegranych w ciągu ośmiu lat spotkaniach wygrywał częściej, lecz na własnym stadionie o jedno zwycięstwo więcej ma na swoim koncie Dynamo. Ostatni raz na swoim terenie piłkarze „Miaso” triumfowali nad lokalnym rywalem 11 listopada 2007 roku. Czy przełamią tę serię? O tym przekonamy się już w środę.
Z bezpośredniego miejsca w Lidze Mistrzów nie zrezygnował także CSKA. Podopieczni Leonida Słuckiego muszą liczyć na korzystny wynik starcia Spartaka z Dynamem. Sami jednak również muszą być lepsi od swojego przeciwnika. Im też przyjdzie się mierzyć w potyczce derbowej, w której staną naprzeciw jedenastki Lokomotiwu Moskwa. Wskazanie faworyta tego starcia sprawia sporo problemów. Obie drużyny w ostatnim czasie grają po prostu słabo. „Wojskowi” w sobotę, pokonując Spartaka, odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo od sześciu spotkań. Z podobnego kryzysu nie może wyjść Lokomotiw. Gracze Jose Couceiro po raz ostatni zwyciężyli 24 marca… CSKA. „Parowoz”, jeżeli marzy jeszcze o europejskich pucharach, musi ponownie okazać się lepszy od wciąż jeszcze urzędującego wicemistrza Rosji. Pod względem personalnym Leonid Słucki ma do swojej dyspozycji zdecydowanie lepszy skład. Nazwiska Seydou Doumbii, Zorana Tosicia czy Keisuke Hondy mówią same za siebie. Najlepszymi graczami, z których skorzystać może trener z Potugalii, są: Roman Pawliuczenko, Władysław Ignatjew i Dmitrij Torbinski. Lokomotiw lepiej wypada w bezpośrednich starciach. W ostatnich ośmiu latach wygrał ośmiokrotnie przy sześciu wygranych CSKA. „Wojskowi” na obiekcie swojego najbliższego przeciwnika lepsi okazali się trzy razy przy pięciu triumfach rywali. Nie pokonali ich na swoim terenie 30 sierpnia 2008. Zawodnicy Leonida Słuckiego wiedzą, że strata punktów oddali ich od wicemistrzostwa, ale nie tylko oni chcą grać w pucharach. „Parowoz” dawno nie występował w Lidze Mistrzów i z pewnością wydusi z siebie ostatek sił, by mieć szansę na zarobienie sporych pieniędzy. O tym, kto wyjdzie z tego zwycięsko, przekonamy się w środę.










