Za nami spotkanie derbowe w Betclic 2. Lidze. Hutnik Kraków podjął Wieczystą. Krakowski pojedynek dość złośliwie można nazwać starciem przeszłości z przyszłością. Piłkarze w żółto-czarnych strojach rozgromili Hutnika aż 7-1!
Chyba mało kto się tego spodziewał przed tym meczem. Liczyliśmy raczej na mniej jednostronne spotkanie. Wieczysta przystępowała z pozycji faworyta, ale patrząc czysto przez pryzmat liczb – Hutnik jeszcze przed południem miał zaledwie jedną porażkę więcej od swojego dzisiejszego oprawcy.
Niepozorne pierwsze pół godziny
Przez pierwsze pół godziny spotkania też raczej nie spodziewano się takiego końcowego rezultatu. Bo, owszem, Wieczysta Kraków dominowała, miała sporo okazji bramkowych. Warto z tego miejsca pochwalić Manuela Torresa, który w szczególności był problematyczny dla defensywy Hutnika.
Niemniej, Hutnik miał swoje okazje, wychodził z inicjatywą. Oglądając pierwszą połowę, można było odnieść wrażenie, że Wieczysta może to nawet przegrać. Pachniało to meczem z gatunku tych rodem wyjętych z Football Managera. Niby pełna dominacja i kontrola nad meczem, a tu jedna kontra i piłka przez przypadek wpada do bramki.
W 29. minucie Goku Roman otworzył wynik spotkania, a chwilę później złudzenia zabrali Michał Trąbka i Manuel Torres. Wieczysta powiedziała sobie, że to nie Football Manager i poszła na całość.
Bezradność, zmęczenie, karygodne błędy na bramce
Dawno nie widziałem takiej łatwości w strzelaniu goli, jak ta zaprezentowana przez Wieczystą w drugiej połowie mini-derbów stolicy małopolski. Kilka bramek zawinił Dorian Frątczak bramkarz Hutnika Kraków. Na początku bezradna była defensywa, później doszło do tego zmęczenie nieustannie trwającym pressingiem ze strony Wieczystej Kraków. To wszystko przełożyło się na taki, a nie inny wynik. Hutnik nie był przygotowany na grę z tak dynamicznie grającym rywalem.
Ewidentnie podopieczni Macieja Musiała mają problemy związane z doborem odpowiedniej mentalności. To nie jest pierwsza wysoka porażka Hutnika Kraków w tym sezonie. Na otwarcie przecież ulegli GKS-owi Jastrzębie aż 5-0. Zwycięstwa ze Skrą Częstochowa i Wisłą Puławy w jakimś stopniu zrekompensowały kibicom fatalny początek sezonu, ale cóż, gdy wydawało się, że Hutnik jest na dobrej drodze, przyszła kompromitacja w derbach. Meczu szczególnie istotnym.










