W ostatnim teście przed wylotem do Brazylii na mistrzostwa świata obrońcy tytułu, Hiszpanie, pokonali w Waszyngtonie Salwador 2:0. Obie bramki strzelił David Villa, którego chwalił po meczu selekcjoner „La Furia Roja”, Vicente Del Bosque.
Był to ostatni sprawdzian Hiszpanii przed MŚ w Brazylii. Czy jesteście gotowi na obronę tytułu?
Sądzę, że tak. Pod koniec maja wygraliśmy z Boliwią, a teraz z Salwadorem w identycznym stosunku 2:0. Cieszy mnie zarówno gra z przodu, jak i postawa defensywy. Wierzę, że stać nas na obronę tytułu i uważam, że jesteśmy dobrze przygotowani.
Na początek mundialu zmierzycie się z Holandią. Czy obawia się Pan tego starcia choć trochę?
Czy się obawiam? (śmiech) Nie. Wiem, że Holandia to silny zespół i szanujemy ich. Ale nie boimy się nikogo.
Co Pan sądzi o dzisiejszym rywalu, którego trenuje Pański rodak, kilka lat temu asystent w Barcelonie?

Salwador to trudny rywal, sprawili nam sporo kłopotów. Grali dobrze i przez 70. minut niespodziewanie był remis 0:0. W ich grze widać rękę nowego selekcjonera, Alberta Roki, którego znam bardzo dobrze.
Salwador głównie się bronił, czy uważa Pan, że w ten właśnie sposób będą grali Wasi przeciwnicy na mundialu?
Obojętnie od przeciwnika zawsze chcemy dyktować tempo gry i szukać wolnego miejsca na boisku. Wiem, że na mistrzostwach drużyny nie zostawią nam tyle wolnego miejsca co Salwador, ale raczej nie zmienimy swojego stylu gry.
Co z Jordim Albą, który zszedł z boiska utykając? I proszę powiedzieć, co sądzi Pan o Davidzie Villi, który strzelił dwie bramki?

Tak, Jordi Alba ma małą dolegliwość, ale jest ona niegroźna. David Villa – cóż można powiedzieć – jest najlepszy w świecie w grze w „tłoku”. Dziś był tam gdzie trzeba dwa razy i dzięki temu wygraliśmy.
W związku z tym, że na mundialu zabraknie wielu gwiazd, czy uważa Pan, że wpłynie to na poziom mistrzostw?











