CSKA Moskwa znów zawiódł oczekiwania swoich kibiców, remisując dziś w Krasnodarze z miejscowym Kubaniem 1:1 (0:0). Bramkę na wagę remisu dla beniaminka zdobył w końcówce meczu ligowy debiutant, Anton Sekret.
Jako pierwsi sytuację do strzelenia bramki stworzyli sobie gospodarze. W 7. minucie rajd lewą stroną przeprowadził Maksim Żawnerczyk i dośrodkował do Gheorge Bucura, jednak ten został zablokowany przez obrońcę rywali. Chwilę później Rumun trafił do siatki po zagraniu od Aleksieja Ionowa, lecz sędzia popełnił poważny błąd, dopatrując się spalonego. Mimo protestów Dana Petrescu ta bramka nie została uznana.

Pod koniec pierwszego kwadransa gry piłkarze z Moskwy zaczęli sobie śmielej poczynać na boisku. Dwukrotnie z piłką w pole karne Kubania przedostał się Zoran Tosić. Za pierwszym razem strzał serbskiego pomocnika został zablokowany, a jego druga próba zakończyła się skuteczną interwencją Aleksandra Bielenowa. W odpowiedzi znów groźnie szarżował Żawnerczyk, który zagrał do Laciny Traore. I tym razem Aleksiej Bierezucki zdołał zablokować strzał rywala.
Przez kolejnych 20 minut z murawy wiało nudą. Z tego fragmentu meczu warto wyróżnić jedynie dobrą akcję Sekou Oliseha. Liberyjczyk zacentrował do Tosicia, ale ten zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i Zelao odebrał mu futbolówkę.
Gdy obie ekipy szykowały się już do zejścia na przerwę, kolejny błąd popełnił sędzia, Igor Jegorow. Tym razem nie zauważył faulu Szczennikowa na Bucurze w polu karnym CSKA.
Po zmianie stron piłkarze Kubania kontynuowali próby sforsowania zasieków obronnych „Wojskowych”. Z rzadka udawało się to Traore, lecz najskuteczniejszy gracz beniaminka nie pokonał Siergieja Czepczugowa.
Napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej najbliższy powodzenia był w 60. minucie, kiedy to nie doszedł do piłki zagranej przez Marcosa Pizzellego.
Gdy wydawało się, że podopieczni Leonida Słuckiego przyjechali do Krasnodaru po remis, na strzał z dystansu zdecydował się Tomas Necid. Bielienow wypuścił piłkę przed siebie, dopadł do niej Seydou Doumbia, ale golkiper gospodarzy w znakomitym stylu wybronił dobitkę. Lider klasyfikacji strzelców Premier Ligi, podobnie jak w meczu ze Spartakiem, zmarnował stuprocentową okazję.
Doumbia nie potrzebował jednak zbyt dużo czasu na rehabilitację. W 71. minucie z rzutu wolnego piłkę zagrał Tosić, a napastnik CSKA uprzedził swojego rodaka, Igora Lolo, i celną „główką” dał swojemu zespołowi prowadzenie. To już 27. trafienie reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej w bieżących rozgrywkach.
Kubań nie miał zamiaru rezygnować z osiągnięcia korzystnego rezultatu i rozpoczął napór na bramkę stołecznej ekipy. Efektem tego była dwójkowa akcja Igora Lolo z Zelao. Prawy obrońca Kubania dośrodkował na głowę Brazylijczyka, ale ten przestrzelił z kilku metrów.










