W meczu 20. kolejki Bundesligi Hamburger SV podejmował na Imtech Arena Eintracht Frankfurt. Podopieczni Armina Veha bez problemów wygrali z gospodarzami 2:0. Oba gole dla zwycięzców zdobył Srdjan Lakić.
Spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie, oba zespoły prezentowały się bowiem w ostatnim czasie naprawdę znakomicie. Mimo że w tabeli Eintracht i HSV dzieliło pięć miejsc, to, wnioskując z doskonałej formy piłkarzy z Imtech Arena, można było spodziewać się świetnego widowiska. Piłkarze Eintrachtu, chcąc utrzymać się w grze o Ligę Mistrzów, musieli z Hamburga wywieźć trzy punkty. W walce o zwycięstwo miał im pomóc nowy nabytek, wypożyczony z Wolfsburga chorwacki napastnik Srdjan Lakić.
Pierwsze minuty to czas bardzo wyrównanej gry. Oba zespoły były nastawione niezwykle ofensywnie i grały otwarty, szybki, kombinacyjny futbol. Optyczną przewagę mieli gospodarze, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej przedostawali się w okolice pola karnego przeciwników. Jednak pierwszą dobrą okazję do zdobycia gola mieli podopieczni Armina Veha. Jung kapitalnie dośrodkował w pole karne, Lakić świetnie główkował, lecz minimalnie chybił. W 17. minucie na bramkę Trappa niezwykle mocno uderzył Aogo, jednak jego strzał był bardzo nieprecyzyjny. Trzy minuty później ponownie Aogo dał znać o sobie, jednak i tym razem nie trafił w bramkę. W 22. minucie dość niespodziewanie na prowadzenie wyszli goście. Aigner dobrze zachował się w polu karnym, posłał długie podanie wzdłuż bramki, do piłki dopadł Lakić i z bliska wpakował ją do siatki. Nowy nabytek Eintrachtu pokazał, że Armin Veh nie mylił się, sprowadzając go do swojego zespołu. Lakić na to trafienie czekał 1084 minuty, tyle czasu minęło bowiem od jego ostatniego gola w Bundeslidze.
Najlepszy snajper HSV, Artjoms Rudnevs pierwszy strzał na bramkę Trappa oddał dopiero w 27. minucie. Golkiper Eintrachtu nie miał najmniejszych problemów i spokojnie złapał piłkę. Rudnevs nie ustawał w swych próbach zdobycia gola. W 34. minucie uderzył po długim rogu, jednak futbolówka o dobry metr minęła prawy słupek bramki. Minutę później było już 2:0 dla Eintrachtu. Ponownie podawał Aigner, a Lakić wykończył akcję. Chorwat świetnie uderzył głową i nie dał Adlerowi żadnych szans. Trzeba przyznać, że Lakić kapitalnie wprowadził się do nowego zespołu.
Mimo że piłkarze Eintrachtu na początku pierwszej połowy dali się zepchnąć do defensywy, to jednak potem udowodnili, że są drużyną o klasę lepszą od HSV. Kapitalne 45 minut zaliczyli: Rode, Aigner i przede wszystkim nowy nabytek zespołu Srdjan Lakić.
Drugą część gry lepiej zaczęli goście. Już 49. minucie na 3:0 mógł podwyższyć Alex Meier, piłka po jego strzale otarła się o słupek. Piłkarze HSV rzucili się do odrabiania strat. Bezustannie atakowali, próbując strzelić gola. W 56. minucie strzał Heung-Mina Sona końcówkami palców obronił Trapp. Gospodarze próbowali zdobyć kontaktową bramkę, jednak ich starania nie przynosiły żadnego efektu. Defensywa Eintrachtu funkcjonowała naprawdę dobrze. W 71. minucie próbował van der Vaart, jednak Trapp po raz kolejny fantastycznie interweniował.








