Szkocki szkoleniowiec Evertonu dalej nie może uwierzyć, iż jego drużyna nie zdołała wygrać na Craven Cottage. „The Toffees” zremisowali z Fulham 2:2, tracąc bramkę w ostatnich minutach meczu.

Gospodarze zdołali wyrównać stan spotkania na 2:2 w 90. minucie, a zdobywcą gola został rezerwowy Steve Sidwell. Moyes był wściekły, ponieważ Everton oddał aż 27 strzałów na bramkę gospodarzy.
– To jak porażka. Kontrolowaliśmy przebieg gry przez całe spotkanie, by stracić potworną bramkę pod sam koniec meczu. Cały czas dominowaliśmy aż do ostatnich paru minut. Trzeba było zrobić więcej, mieliśmy przecież tyle szans.
Boss klubu z Goodison Park skomentował także słabą postawę tego, który zazwyczaj nie zawodzi, czyli Nikicy Jelavicia.
– Jeśli on strzela, my wygrywamy gładko. Jak tego nie robi, tracimy głupie gole w końcówce spotkania.
Mimo straty punktu Everton wspiął się na czwarte miejsce w tabeli wobec przegranej Tottenhamu. David Moyes zakończył wypowiedź w podobnym tonie, jak zaczął.
– To był dobry mecz w naszym wykonaniu, dominowaliśmy, przeważaliśmy. To, że nie wywieźliśmy trzech punktów, jest niewiarygodne.











