Było mnóstwo emocji, kapitalne akcje, fatalny błąd sędziego i był on, czyli David de Gea. Klasyk Premier League nie rozczarował.
Jako komentarz do pierwszej połowy wystarczyłoby zdanie, że Liverpool był nieskuteczny, a Manchester miał dwie sytuacje i obydwie wykorzystał. Liverpool powinien prowadzić, ale Sterling nie zdołał zdobyć gola, ponieważ kapitalnie zachował się De Gea, a że niewykorzystane sytuację się mszczą, to już w następnej akcji gola zdobył Manchester. Kapitalną akcję przeprowadził Valencia, który wykonał genialny rajd na skrzydle, wyłożył piłkę, a formalności dopełnił Rooney.
W następnych minutach kolejną sytuację miał Sterling, ale znowu lepszy był De Gea. Liverpool starał się grać wysokim pressingiem i nie pozwalać graczom Manchesteru rozgrywać piłki i trzeba przyznać, że do pewnego momentu im to całkiem nieźle wychodziło. Tempo tego spotkania było naprawdę bardzo duże i mimo małej ilości sytuacji podbramkowych, bardzo dobrze się oglądało pierwszą połowę tego meczu. Do gry postanowili się włączyć także sędziowie, którzy uznali bramkę Juana Maty, który był na minimum metrowym spalonym. Sędzia po prostu nie zauważył, że Robin Van Persie dotknął piłkę głową.
https://twitter.com/FootyLiveVines/status/544132650584530944
Do tego momentu sędziowanie było na naprawdę wysokim poziomie, ale takie błędy nie powinny się zdarzać, ponieważ często wypaczają one wynik spotkania. Warto dodać, że piłkarze Manchesteru w pierwszej połowie dostali aż cztery żółte kartki, co pokazuje, że nie było łatwo w przepisowy sposób zatrzymać ofensywnych zawodników Liverpoolu. Jednak tak naprawdę piłkarze z Liverpoolu oprócz dobrego początku to nic wielkiego w pierwszej połowie nie pokazali.
Od początku drugiej na boisku pojawił Mario Balotelli, który miał uratować jeszcze ten mecz dla piłkarzy Liverpoolu. Jednak trudno cokolwiek zrobić, jak zespół przeciwny ma swojej bramce takiego zawodnika jak David Gea. Hiszpan najpierw naprawił błąd swoich obrońców i wybronił sytuację sam na sam ze Sterlingiem, a później w kapitalny sposób obronił strzał Mario Balotellego. Pozwolę sobie na powiedzenie, że w tym momencie jest najlepszym bramkarzem na świecie. I niby lepszym zespołem w tej drugiej połowie był Liverpool, ale to Manchester strzelił trzecią bramkę. Kapitalna asysta Maty i strzał na pustą bramkę przez Van Persiego i tym momencie mieliśmy już po meczu. https://twitter.com/FootyLiveVines/status/544145050712961025











