Zimą tego roku dyrektor sportowy Śląska Wrocław David Balda udzielił TVP Sport wywiadu. Jego słowa odbiły się w mediach dosyć szerokim echem, ale wydaje się, że czeski działacz taki efekt chciał właśnie osiągnąć. Balda powiedział bowiem wówczas, że jest najmądrzejszym dyrektorem sportowym, ponieważ to jego drużyna jest na 1. miejscu w tabeli. W jego przypadku idealne potwierdzenie znalazła jednak ostatecznie jedna z mądrości Salomona. Pycha kroczy przed upadkiem i David Balda jest tego idealnym przykładem.
Od udzielenia tamtego wywiadu, w którym stwierdził, że spośród wszystkich mądrych głów ekstraklasowych dyrektorów sportowych to właśnie Balda jest najmądrzejszy, działania Czecha to nieustanna degrengolada. Przerywana była tylko kilkoma lepszymi momentami, ale to w zasadzie krople szczęścia w oceanie niepowodzeń działacza Śląska Wrocław. Patrząc na sytuację po 10. kolejce PKO BP Ekstraklasy, można rzec, że David Balda jest w tym momencie najmniej mądrym dyrektorem sportowym. Śląsk Wrocław jest bowiem w ligowej tabeli na dnie, mając kilka punktów straty do swoich konkurentów.
Teoretycznie ma jeszcze do rozegrania dwa zaległe mecze, w tym jeden z przedostatnią Stalą Mielec, ale nawet wygrane w tych spotkaniach nie powinny nadto zmienić postrzegania pracy Davida Baldy. Mit zaległych spotkań został już w polskiej piłce dawno obalony. Zaległy mecz wcale nie oznacza zwycięstwa, a przypisywanie sobie za niego trzech punktów jest bardzo złudne. W związku z tym niewielu wierzy, że rozgrywając mecze ze Stalą oraz Radomiakiem, „Wojskowi” nagle diametralnie odmienią swoją grę, nagłej poprawie ulegną wyniki, a Śląsk Wrocław zacznie regularnie punktować. Perspektywy na lepsze jutro są we Wrocławiu naprawdę niewielkie.
Czy mogło być lepiej?
Pracę Davida Baldy można w tej chwili oceniać jednoznacznie źle. Mimo 2. miejsca na zakończenie poprzedniego sezonu działania czeskiego dyrektora sportowego wykonane w czasie okienka transferowego są karygodne. W kilka miesięcy z klubem pożegnało się trzech najlepszych ofensywnych zawodników zespołu, a zastępców nie udało się Baldzie sprowadzić. Odejście Nahuela można uznać za spore zaskoczenie, ponieważ jeszcze niedawno Śląsk przedłużał z Hiszpanem kontrakt. Jednocześnie Erik Exposito sposobił się do opuszczenia Wrocławia od kilku lat, więc brak w miarę równorzędnego zastępcy dla najlepszego zawodnika zespołu to gigantyczne zaniedbanie pionu sportowego.











