Z pewnością nie takiego początku mistrzostw świata oczekiwała Dania. Remis z Tunezją był konsekwencją bardzo dobrej postawy przeciwnika i nieodpowiedniego doboru taktyki. Błędy można skorygować, dlatego „Duński Dynamit” na tym mundialu może jeszcze odpalić.
W sięgającej 1986 roku historii swoich występów na MŚ Dania dopiero pierwszy raz zremisowała w swoim inauguracyjnym meczu. Dotychczas na początek mundialu wygrywała pięciokrotnie i przegrała tylko raz. Porażka z Holandią w Republice Południowej Afryki w 2010 roku zwiastowała zresztą problemy. Duńczycy właśnie wówczas jedyny raz zakończyli udział w imprezie na fazie grupowej.
Tunezja była wymagająca
Jak widać, Dania potrafiła dużo lepiej rozpoczynać swoją przygodę z najważniejszą piłkarską imprezą. Nie zmienia to jednak faktu, że piłka wciąż jest w grze, a Duńczyków czekają pojedynki z Francuzami i Australijczykami. Bezbramkowy remis z Tunezją mógł jednak zasiać pewną dozę niepewności. O potknięciu z „Orłami Kartaginy” mówi w rozmowie z naszym portalem Wiktor Morawski, ekspert od duńskiego futbolu:
– Po pierwsze, to był świetny występ Tunezji. Oprócz bardzo dobrego przygotowania taktycznego wyszli także doskonale zmotywowani. Trzeba podkreślić, że to bardziej oni pokrzyżowali szyki Danii, niż Duńczycy sami zawiedli. Nie jest jednak tak, że kadra duńska jest bez winy. Szczególnie pierwsza połowa im nie wyszła. Wydaje się, że trochę przytłoczyła ich atmosfera stadionu, ale też nie trafili z taktyką.
Decyzja o grze z trzema środkowymi obrońcami spowodowała, że Dania przystąpiła do meczu ze zbyt dużą liczbą graczy defensywnych. Tymczasem skupienie graczy kreatywnych w bocznych sektorach działało na korzyść Tunezji. Przejęła ona bowiem kontrolę nad środkiem pola, w którym miała przewagę liczebną. Po przerwie i zmianie formacji na 4-2-3-1 wyglądało to lepiej, lecz do bramki zabrakło skuteczności, a być może po prostu czasu.
Trzeba jednak powiedzieć, że to chyba właśnie przestrzelenie z taktyką i konieczność korygowania jej w trakcie było głównym powodem braku zwycięstwa. A więc trzy główne czynniki: świetna gra rywala, mentalny problem z atmosferą stadionu i przestrzelenie z planem taktycznym. To poważne niedociągnięcia duńskiej reprezentacji, ale nie można mówić o jakiejś wielkiej tragedii.











