Polacy nie będą za dobrze wspominać swojego pobytu w Kopenhadze. Spodziewaliśmy się trudnego spotkania, ale nie aż tak słabego w naszym wykonaniu. Przegrywamy po bardzo bezbarwnym meczu z Danią 0:4. Niestety podarowaliśmy większość bramek gospodarzom, a kibiców najbardziej zabolało szybkie pogodzenie się z porażką polskich piłkarzy. Od początku Duńczycy narzucili swój styl gry, a nasi tylko przyjmowali ciosy.Przed samym meczem było wiadomo jedno. W Danii polskim piłkarzom nie gra się za przyjemnie. Poza wygraną naszej złotej kadry z lat 70. na duńskiej ziemi reprezentacji Polski nigdy nie udało się wygrać. Ba!, nawet zremisować. Można było przewidzieć, że gospodarze będą musieli się na nas rzucić. Im eliminacje za dobrze nie wychodzą, a jesteśmy na ostatniej prostej przed mundialem.
Jeżeli chodzi i naszą reprezentację i personalia, to pozostawały trzy znaki zapytania. Pierwszy, czy w bramce stanie Łukasz Fabiański? Wojciech Szczęsny przeniósł się do Juventusu, w którym jeszcze nie zdołał zadebiutować, oraz skarżył się na drobny uraz. Drugi, co z Michałem Pazdanem? Obrońca Legii w ostatnim czasie zalicza słaby okres w swojej karierze. Przede wszystkim bolą czerwone kartki, które w ostatnim czasie nasz reprezentant łapie nagminnie. Trzeci, czy Arkadiusz Milik wróci do pierwszego składu? To akurat było najprostsze do rozstrzygnięcia. Adam Nawałka nie lubi gwałtownych zmian, a skoro Polsce w ostatnich meczach dobrze wiodło się z potencjalną trójką środkowych pomocników, to tak musimy wyjść na Danię.
Dania – Polska
Pierwsza połowa w wykonaniu Polaków była tragiczna. Już na „dzień dobry” mogliśmy stracić gola po strzale Thomasa Delaneya sprzed pola karnego. Ogólnie pierwsze 10 min to bardzo agresywna i ofensywna gra Duńczyków. Widać, że gospodarzom bardzo zależało na wygranej i chcieli jak najszybciej napocząć Polskę. Udało się im to, bo ledwie minął kwadrans, a już wynik na tablicy świetlnej się zmienił. W 16. min przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego Delaney uciekł Piotrowi Zielińskiemu i strzałem głową z pola bramkowego nie dał żadnych szans Łukaszowi Fabiańskiemu. Ta bramka nie pobudziła naszych. Obrona dzisiejszego wieczoru miała mnóstwo problemów, a dodatkowo w 34. min ze względu na problemu żołądkowe z boiska musiał zejść Łukasz Piszczek. W 42. min po kumulacji błędów Kamila Glika i Michała Pazdana gospodarze strzelili drugą bramkę.










