Faza grupowa za nami, więc praktycznie połowa mistrzostw już minęła. Można zacząć pierwsze podsumowania. Mieliśmy kilka niespodzianek, a nawet sensacji, odkryć i skandali. Ale jak spisywali się zawodnicy? Raczej mało kto przed mundialem zakładał, że nieznani wcześniej piłkarze mogą stać jak równy z równym obok największych gwiazd. Oto nasza jedenastka wspaniałych.
Bramkarz:
Guillermo Ochoa (Meksyk) – już niejeden kibic rozpływał się nad jego grą. Wydawałoby się, że błyszczeć będą ci najwięksi, z Neuerem i Courtois na czele. Ale nie. Nadchodzi nowy trend w bramkarskim fachu. Golkiper Ajaccio zatrzymał m.in. w pojedynkę Neymara, a gdy krytycy twierdzili, że zdarzył mu się mecz życia, ze strzałów Mandżukicia czy Modricia robił sobie żarty. Nie będzie miał problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy.
Tak zaczęto przedstawiać meksykańskiego bramkarza:
Obrońcy:
Rafael Marquez (Meksyk) – doświadczony stoper mocno przyczynił się do wywalczonego awansu. Kapitalnie we wszystkich trzech meczach dyrygował obroną i o ile jego ogólna dyspozycja w defensywie była solidna, ale bez szału, o tyle resztę formacji ustawił sobie znakomicie. Dodatkowo załatwił mecz z Chorwacją, czyli pojedynek o awans, strzelając bramkę i notując asystę. Ach, niektórzy się nie starzeją.
Giancarlo Gonzalez (Kostaryka) – fantastyczny defensor. I pomyśleć, że gra w Valerendze Oslo. A potrafi zatrzymywać Cavaniego, Rooneya czy Balotellego. Jemu to bez różnicy. Jego ambicja jest wręcz niesamowita. Sam błędów praktycznie nie popełnia, a jeszcze naprawia za kolegów. Powinien być łakomym kąskiem w letnim okienku.
(Szwajcaria) – ogólnie defensywa podopiecznych Ottmara Hitzfelda jest na poziomie ich serów, ale jest jeden wyjątek. Co jak co, ale lewą obronę „Helweci” mają świetną. Piłkarz Wolfsburga świetnie wywiązuje się ze swoich zadań w defensywie, a na dodatek jest niesamowicie groźny z przodu. Dwie asysty tylko to potwierdzają.










