Rzadko zdarza się, aby w polskiej ekstraklasie padały takie ładne trafienia jak to Yawa Yeboaha z ostatniej kolejki. Biały kruk. Już w tym momencie wielu uważa, że to bramka sezonu. Mieliśmy tam wszystko: drybling, kontrola nad piłką, szybkość i wykończenie z zimną krwią. Czy tak właśnie gra gwiazda ligi?
Wisła Kraków rozpoczęła obecny sezon dość chaotycznie. Mecze dobre przeplatają z fatalnymi. Ogólnie jednak raczej robią dobre wrażenie, a o Adrianie Guli mówilibyśmy zapewne dobrze. Warto pamiętać, że Peter Hyballa też robił pozytywne wrażenie na początku, dlatego z ocenami wiślackich trenerów warto poczekać na jakiś dłuższy papierek lakmusowy. Za to Yaw Yeboah, który w PKO Ekstraklasie jest już ponad rok, może podlegać ocenie. Stał się gwiazdą Wisły Kraków i jednym z najbardziej efektownych zawodników w polskiej lidze.
Dobre słowo od kolegów z Manchesteru
Ghańczyk przychodził do Polski już jako zawodnik, który na własne oczy widział wiele. Zwiedził akademię Manchesteru City, był na wypożyczeniu m.in. w Lille i Twente czy był kapitanem reprezentacji Ghany do lat 23 na Pucharze Narodów Afryki U-23. Zresztą czas, gdy ogrywał się w drużynach młodzieżowych „The Citizens”, bardzo dużo dał skrzydłowemu, co teraz wykorzystuje w PKO Ekstraklasie.
– Silva był wtedy dla mnie prawdziwym wzorem. Może byłem od niego nieco szybszy, ale pod względem całej reszty był kimś godnym naśladowania. Yaya Toure mówił do mnie: „Jeśli dostajesz piłkę, idź do przodu i drybluj. Nie uda się? Próbuj jeszcze raz. Wierz w siebie”. Często słyszałem, że jestem dobrym zawodnikiem i powinienem robić z piłką to, na co mam ochotę – wypowiadał się Yeboah po przejściu do Wisły dla Sport.tvp.pl
Te słowa piłkarskich tuzów Yaw Yeboah ewidentnie wziął sobie głęboko do serca. Robi z piłką i obrońcami, co chce, a chyba najlepszy przykład to bramka z Górnikiem Łęczna. To, że się nie udaje raz czy drugi, też go za bardzo nie zniechęca, tylko oznacza, że trzeba spróbować jeszcze raz. Dlatego bardzo często jest w czołówce najczęściej wchodzących w pojedynki zawodników. Czasami irytuje jak ze Stalą Mielec, czasami wyjdzie jak w Łęcznej.











