Kiedy gra druga i trzecia drużyna ligi to musi być hit. W sobotę o godzinie 18:30 na stadion przy ulicy Reymonta 22 wybiegną ekipy, które miło zaskakują swoich kibiców i wszystkich fachowców: Wisła Kraków – Ruch Chorzów. To spotkanie 25. kolejki T-Mobile Ekstraklasy może pokazać, który z tych zespołów włączy się do walki o najwyższe cele. Na zwycięstwo w lidze w Krakowie chorzowianie czekają od 10 października 1997 roku. Czy w końcu się doczekają?
„Biała Gwiazda” na własnym podwórku w tym sezonie jest niesamowicie mocna. Na Reymonta nikt jeszcze nie zdobył kompletu punktów, a po jednym golu na stadionie krakowian strzelały tylko Cracovia, Pogoń i Jagiellonia. Podopieczni Franciszka Smudy dobrze prezentują się w rundzie rewanżowej. W trzech meczach zdobyli siedem punktów i przed meczem z „Niebieskimi” mają chrapkę na kolejne trzy oczka do ich dorobku punktowego. „Wiślacy” swoją wysoką pozycję w tabeli zawdzięczają przede wszystkim świetnej postawie w defensywie. W meczu z Ruchem jednak będą musieli poradzić sobie bez podstawowych defensorów, a więc Arkadiusza Głowackiego i Łukasza Burligi, którzy muszą pauzować za kartki. W ich miejsce zagrają kolejno Michał Nalepa i Dariusz Dudka, a więc formacja obronna wystąpi w niezwykle eksperymentalnym składzie. W końcu do Krakowa dotarł certyfikat Danijela Klaricia, który będzie w osiemnastce na spotkanie z Ruchem. Mimo możliwości korzystania z młodego Chorwata trener Wisły, Franciszek Smuda, mówił przed meczem o problemach ze zdrowiem swoich podopiecznych:

– Nie wszyscy są zdrowi, bo ból odczuwają cały czas Paweł Brożek i Łukasz Garguła. Liczymy, że Paweł jak najszybciej wykuruje się i będzie dla nas wartościowym zawodnikiem, tak jak miało to miejsce jesienią. Nie wiadomo też, co będzie z Michałem Miśkiewiczem, który jest chory i dzisiaj został wysłany do domu. Musieliśmy dokooptować zawodnika z rezerw – Jakuba Bartosza. Bardzo podoba mi się ten chłopak i być może, że jest jeszcze bardziej utalentowany od Pawła Stolarskiego – powiedział na konferencji prasowej przed spotkaniem były selekcjoner reprezentacji Polski
W Chorzowie cieszą się na pewno z nowego kontraktu ze słowackim cudotwórcą, Janem Kocianem. Trener Ruchu z drużyny, która przegrała 0:6 z Jagiellonią, stworzył ekipę, która jest obecnie trzecią siłą naszej piłki. Słowak odnalazł potencjał w wielu zawodnikach, poprzestawiał skład i zyskał bardzo ciekawy efekt. W życiowej formie jest Kuświk, fajnie prezentuje się Zieńczuk i do doskonałej dyspozycji wraca Maciej Jankowski. „Niebiescy” nie dają sobie w kaszę dmuchać na wyjazdach, bo na boiskach rywali odnieśli pięć zwycięstw, trzy remisy i cztery porażki. Jeśli doliczymy do tych pozytywnych statystyk to, iż piłkarze z Cichej są w najlepszej formie z całej ligi, odnosząc pięć wiktorii w ostatnich sześciu meczach, to jutro w Krakowie możemy oglądać bardzo ciekawe widowisko. Wśród zachwytów nad drużyną Jana Kociana jest mała zadra, którą trzeba odnotować, bo Ruch w tym sezonie traci bardzo dużo bramek. 32 stracone gole w 24 starciach chwały nie przynosi. W Krakowie nie zobaczymy kibiców „Niebieskiej Erki” w związku z zakazem wyjazdowym. Zamknięta też będzie trybuna najzagorzalszych fanów „Białej Gwiazdy” – z tej sytuacji nie jest zadowolony szkoleniowiec chorzowian:











