O ogromnym pechu może mówić napastnik Ruchu Chorzów, Andrzej Niedzielan. Po jednym z pojedynków główkowych w starciu z Zagłębiem Lubin doznał bowiem kontuzji. Z pozoru niegroźny uraz skończył się dla „Wtorka” pobytem w szpitalu.
Były gracz między innymi NEC Nijmegen i Wisły Kraków po przeprowadzce na Cichą najwyraźniej odnalazł formę sprzed lat. Życie nie jest jednak usłane różami i Niedzielan nie ominął na swojej drodze przeszkód.
W sobotnim starciu Ruchu Chorzów z Zagłębiem Lubin po wyjściu w powietrze niefortunnie głowami zderzyli się dwaj zawodnicy – Andrzej Niedzielan i Łukasz Hanzel. Zdecydowanie bardziej w tej sytuacji ucierpiał snajper „Niebieskich” i natychmiast opuścił plac gry. Pierwsze diagnozy również nie były pocieszające: złamanie kości jarzmowej. Przez tę kontuzję „Wtorka” możemy nie oglądać na boisku już do końca sezonu, jednakże jak sam przyznaje, chciałby rozegrać ostatnie trzy konfrontacje. Będzie to jednak możliwe tylko w specjalnej masce ochronnej.
– Mam nadzieję, że rozegram przynajmniej trzy ostatnie spotkania. Musiałbym wtedy prawdopodobnie zagrać w specjalnej masce – oświadczył Andrzej Niedzielan.










