Stadio Giuseppe Meazza. Prawdopodobnie bardziej znane pod nazwą San Siro. Bastion dwóch bliźniaczych drużyn, które niejednokrotnie udowodniły, że potrafią zdobyć wszystkie klubowe trofea. Chodzi oczywiście o AC Milan oraz Inter Mediolan. Jednak wszystko wskazuje na to, że już w niedalekiej przyszłości dojdzie do rozstania, a Milan opuści swoją historyczną siedzibę, przenosząc się tym samym na nowy stadion.W jednym ze swoich artykułów (mianowicie w TYM) pisałem o możliwej walce pomiędzy Milanem i Interem dotyczącej budowy nowego stadionu. Nie spodziewałem się jednak, że ewentualne potwierdzenie pochodzące od którejś ze stron nadejdzie tak szybko. Tą stroną okazała się być czerwono-czarna część Mediolanu, która w niedawnym oświadczeniu potwierdziła, że w 2016 roku rozpocznie się budowa nowego obiektu, na którym grać będą piłkarze „Rossonerich”.
Budowa nowego stadionu jest z pewnością wielkim krokiem w przód dla „Il Diavalo”. Szczególnie jeżeli prześledzi się ich obecne problemy, których w klubie prowadzonym przez Filippo Inzaghiego nie brakuje. Słaba gra piłkarzy, ciągle powiększające się zadłużenie, przesyt kadrowy, wielki rozmiar płac, brak realnych inwestycji prezydenta klubu Silvio Berlusconiego. Ogrom problemów bardzo negatywnie wpływa na kibiców, których z meczu na mecz jest coraz mniej. Prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy. Wielu w takim momencie zadaje sobie pytanie: „Gdzie się podział wielki Milan?”.

Oddzielenie się od Interu poprzez stworzenie własnego obiektu może przynieść ze sobą odpowiedź na to pytanie. To najprawdziwszy krok w przyszłość, która mimo słabych wyników samego zespołu zaczyna rysować się w coraz jaśniejszych barwach. Ale dlaczego Milan zdecydował się na tak radykalne posunięcie, które zmusza ich do opuszczenia siedziby, na której to drużyna prowadzona przez takie sławy, jak: Capello, Sacchi czy Ancelotti zdobywała największe światowe trofea?
Swoistym bodźcem, który popchnął włodarzy klubu ze stolicy mody do tak poważnego posunięcia, są z pewnością zyski przynoszone przez stadion, które dla Milanu są zdecydowanie za małe. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest z pewnością sama struktura San Siro, która w dużym stopniu pozostała w poprzednim stuleciu. Każdy zorientowany fan piłki nożnej zdaje sobie sprawę z tego, że stadion w dzisiejszych czasach nie utrzymuje się jedynie z biletów na mecz. Sercem szanującego się klubu, który liczy na pokaźne zyski, są kompleksy znajdujące się wewnątrz, bądź w pobliżu samego stadionu, takie jak hotele, restauracje, akademie sportowe czy muzea.
Takowych na Stadio Giuseppe Meazza nie ma i to właśnie ich brak w znaczącym stopniu osłabia budżet klubowy „Rossonerich”. Ale pora przejść do omówienia szczegółów nowej areny Milanu.
Tak jak wspomniałem wcześniej, sam obiekt zacznie powstawać w 2016 roku, a koniec jego budowy przewidziany jest na 2018 rok. Stadion w całości będzie opłacany przez sponsorów, którzy wraz z pokryciem kosztów zastrzegli sobie prawo do nazwania obiektu. O jakiej nazwie się mówi? Milan Emirates Stadium. Sama budowa pochłonie około 300 milionów euro, na co nie mógłby sobie pozwolić Milan, gdyby nie młodsza córka Silvio Berlusconiego, Barbara. To właśnie jej wpływy i ciągłe działanie na froncie walki ze sponsorami umożliwiły „Diabłom” budowę własnego obiektu.












