W ostatnich meczach gra piłkarzy Lechii nie zadowalała kibiców gdańskiego klubu. W Chorzowie jest inaczej. Od kiedy funkcję szkoleniowca „Niebieskich” objął Jan Kocian, zespół zaczął odnotowywać sporo lepsze wyniki niż za kadencji Jacka Zielińskiego. Ruch wygrywał bądź w najgorszym przypadku remisował. Dopiero w poprzedniej kolejce chorzowski klub musiał uznać wyższość Lecha Poznań. Jeśli zawodnicy Probierza nie przepracowali dobrze przerwy z powodu spotkań reprezentacji narodowych, to będzie im trudno dopisać sobie trzy oczka do swojej dotychczasowej zdobyczy punktowej, mimo że grają u siebie. Początek spotkania dzisiaj o godzinie 15:30!
Lechia Gdańsk rozpoczęła rozgrywki bardzo dobrze. Wielu uważało, że może nawet walczyć o wysokie cele. Michał Probierz nieraz studził emocje. Twierdził, że tę drużynę stać na wiele, ale lepiej, mówiąc kolokwialnie, się nie podpalać. Miał rację. Od pewnego czasu Lechia spisuje się mizernie. Od 6. kolejki ligowej wygrała tylko jedno spotkanie, pięciokrotnie remisowała i także pięć razy musiała przełknąć gorycz porażki. W ostatniej rozegranej kolejce Lechia była zmuszona uznać wyższość okupującego dół tabeli Podbeskidzia. „Górale” pokonali u siebie drużynę „polskiego Guardoli” 3:1. Owa porażka bardzo rozwścieczyła fanów Lechii.

W Chorzowie humory zupełnie odmienne. Od kiedy na ławce Ruchu przebywa Jan Kocian, chorzowski zespół doznał smaku porażki w ligowych rozgrywkach tylko raz. Miało to miejsce w poprzedniej kolejce w Poznaniu, gdzie Ruch przegrał z miejscowym Lechem 4:2. Słowacki trener „Niebieskich” w przeciwieństwie do Michała Probierza nie musi obawiać się o posadę.
Lechia w ligowej tabeli po piątkowych i sobotnich spotkaniach w ramach 17. kolejki ekstraklasy plasuje się na miejscu 12. z 19 punktami, natomiast Ruch zajmuje 10. lokatę, mając 21 oczek.
Z wagi dzisiejszego spotkania zdaje sobie sprawę obrońca „Lechistów”, Jarosław Bieniuk, który wie, iż dotychczasowe wyniki Lechii kibiców nie zadowalają: – Zdaję sobie sprawę, że nasze wyniki nikogo nie mogą satysfakcjonować. Zwłaszcza mnie. Bardzo to przeżywam, bo występuję w swoim macierzystym klubie i szczególnie zależy mi, żebyśmy dobrze grali i nie dawali ciała. Jestem stąd i pół Trójmiasta wydzwania do mnie i pyta, co się z nami dzieje.
Dzisiejszy mecz pomiędzy Lechią a Ruchem będzie ważny dla Łukasza Surmy, który trafił do chorzowskiego klubu właśnie z Lechii Gdańsk: –Przyjeżdżam do klubu, gdzie spędziłem kilka fajnych lat, dlatego jest to dla mnie ważne spotkanie, ale na boisku muszę grać swoje. Cieszę się na pojedynek z ludźmi, z którymi niejedno przeżyłem, ale na murawie sentymentów nie będzie.












