Już dziś wieczorem zacznie się czwarta kolejka Bundesligi. Tym razem czeka nas prawdziwy klasyk – pojedynek wicemistrza z mistrzem poprzedniego sezonu, a więc mecz Bayeru Leverkusen z Borussią Dortmund. Ciekawie zapowiada się także spotkanie dwóch największych rewelacji poprzedniego sezonu, Hannoveru 96 i FSV Mainz.
W piątkowy wieczór, jakby na zakąskę, zaserwowano nam pojedynek stołecznej Herthy i VfB Stuttgart. Berlińczycy chcą jak najszybciej zdobyć mityczne czterdzieści punktów, które ma zapewnić im utrzymanie w lidze. Nikt w klubie nie wyobraża sobie powtórki z sezonu 2009/2010, kiedy to „Stara Dama” spadła do 2. Bundesligi. Aby osiągnąć cel, zespół Herthy musi zacząć wygrywać, bo w tym sezonie jeszcze ani razu nie wywalczył trzech punktów. Oczywiście w Stuttgarcie nikogo nie obchodzą plany gospodarzy piątkowego spotkania i zespół VfB jedzie do Berlina walczyć o zwycięstwo.
W sobotę czekają nas dwa świetnie zapowiadające się mecze. O 15:30 zespół Hoffenheim podejmować będzie Werder Brema. Mecz o tyle istotny, że obydwie drużyny dobrze weszły w sezon i po trzech kolejkach mają na swoim koncie po sześć punktów. Aby utrzymać się w czubie tabeli, nie mogą pozwolić sobie na potknięcie i muszą ten mecz wygrać. Zaskakuje zwłaszcza dobra postawa Werderu, który przez wielu typowany był na rozczarowanie sezonu. Po zeszłej bardzo słabej serii, włodarze bremeńczyków nie zdecydowali się zrobić rewolucji kadrowej. Co więcej, do zespołu dołączyli zawodnicy raczej uzupełniający kadrę klubu, a nie tacy, którzy mogliby ją wzmocnić.
Ostatni sobotni mecz to jakby punkt kulminacyjny całej kolejki. Pojedynek dwóch najlepszych drużyn poprzedniego sezonu, Bayeru Leverkusen i Borussii Dortmund. Spotkanie zapowiada się niezwykle ciekawie, gdyż obydwa kluby dalej chcą walczyć o zaszczyty. W poprzednich rozgrywkach zarówno Bayer, jak i Borussia grały odważny, ofensywny futbol. Teraz wierna swojemu stylowi pozostała tylko ekipa z Dortmundu, Bayer jakby spokorniał, gra spokojniej, bardziej defensywnie. Ale być może to właśnie będzie sposób na pokonanie „BVB”? Co prawda po zakończeniu poprzedniego sezonu obydwa zespoły sprzedały swoich najlepszych środkowych pomocników (Nuri Sahin przeszedł do Realu Madryt, a Arturo Vidal zamienił klub z Bay Arena na Juventus Turyn), ale wciąż są bardzo silne. Kluby uzupełniły swoje kadry młodymi zawodnikami, wyróżniającymi się w innych zespołach i w tych rozgrywkach także powinny liczyć się w walce o mistrzostwo Niemiec. Sobotnie spotkanie powinno być świetnym widowiskiem, nawet pomimo braków kadrowych. Kontuzjowani są Rene Adler i Tranquillo Barnetta z Bayeru, a także zawodnik gości, Lucas Barrios. Argentyńczyka z paragwajskim paszportem w pierwszej jedenastce zastąpi, tak jak w poprzednich meczach, Robert Lewandowski. Najlepszy joker ligi niemieckiej poprzedniego sezonu jest silnym punktem swojej drużyny i w bieżących rozgrywkach zdobył dla niej już trzy bramki – jedną w Bundeslidze i dwie w pucharze Niemiec.
W niedzielę naprzeciwko siebie staną dwie rewelacje poprzedniego sezonu – Hannover 96 i FSV Mainz. Oba kluby bardzo dobrze rozpoczęły też aktualne rozgrywki, po trzech kolejkach mają odpowiednio siedem i sześć punktów. Zespół prowadzony przez Mirko Slomke, po raz kolejny może okazać się czarnym koniem rozgrywek. Działaczom H96 udało się zatrzymać w klubie wszystkich podstawowych zawodników ze snajperem Didierem Ya Konanen na czele. O reprezentanta WKS starało się w okienku kilka mocnych klubów, ale ostatecznie pozostał on na AWD-Arena. Kadrę uzupełniono za to o trzech dobrych piłkarzy – Christiana Pandera z Schalke, Artura Sobiecha z Polonii Warszawa i Henninga Haugera z norweskiego Stabaek IF. Z kolei zespół z Moguncji przeszedł niemałą rewolucję kadrową – do klubu dołączyło 12 nowych graczy, a opuściło go dziewięciu zawodników. Co gorsza, trzech z nich, Lewis Holtby, Christian Fuchs i Andre Schuerrle, byli najlepszymi piłkarzami FSV w poprzednich rozgrywkach. Teraz Thomas Tuchel zmuszony jest budować zespół od podstaw.








