Nic w Rosji nie wzbudza takiego zainteresowania jak bezpośrednie starcia dwóch największych moskiewskich drużyn piłkarskich – Spartaka i CSKA. Mecze te na ogół należą do spotkań podwyższonego ryzyka, a na boisku może stać się dosłownie wszystko. W obecnym sezonie dojdzie już do trzeciej konfrontacji między tymi ekipami. A żadna z nich nie ukrywa, że chce rządzić w Moskwie.

Z pozycji faworyta do tego starcia przystąpią zawodnicy CSKA Moskwa. Za podopiecznymi Leonida Słuckiego przemawia przede wszystkim silniejsza personalnie kadra. „Wojskowi” mają w swoim składzie piłkarzy o teoretycznie większym potencjale, wśród których większość, jak na przykład Ałan Dzagojew, Seydou Doumbia, Keisuke Zoran Tosić i Pontus Wernbloom, to podstawowi zawodnicy swoich reprezentacji narodowych. Jednak i Walery Karpin ma kim grać. Największym zagrożeniem bramki CSKA będzie zapewne dwukrotny w ostatnich latach król strzelców Premier Ligi, Welliton, którego dzielnie wspomagać będą rodak Ari oraz kat Lokomotiwu, Emmanuel Emenike. Wydaje się, że będą oni mieć ułatwione zadanie, gdyż w ekipie wicemistrza Rosji widoczny jest brak kontuzjowanego Igora Akinfiejewa. Siergiej Czepczugow nie gwarantuje takiej pewności, a Siergiej Riewjakin do meczów o podobną stawkę jest za młody i za mało doświadczony. Jak się weźmie pod uwagę ostatnie wyniki, rosną szanse Spartaka. Co prawda, oba zespoły w trakcie poprzednich kilku miesięcy prezentują się bez większej rewelacji, lecz minimalnie lepsi w tym względzie są zawodnicy Walerego Karpina. Jak by nie patrzeć, ostatni mecz w lidze „Wojskowi” wygrali 28 października, gromiąc 4:0 słabiutkiego Spartaka Nalczik. Po podziale na grupy „Czerwono-białym” udało się wygrać raz. Odprawili z kwitkiem 2:0 Lokomotiw po dwóch trafieniach Emenike. Miało to jednak miejsce również już jakiś czas temu, bo 20 listopada. Statystyka bezpośrednich spotkań dla Spartaka jest bezlitosna. Od 2004 roku „Miaso” zwyciężyli zaledwie trzy razy, dwunastokrotnie dając się pokonać. Jedna z tych wygranych miała miejsce w rundzie zasadniczej, w której dwumecz zakończył się po myśli Spartaka. Czy również po najbliższym starciu poprawią swój bilans potyczek z „Wojskowymi”?
Nie mniej ciekawy hit rozpocznie 35. kolejkę Premier Ligi. Liczący na potknięcia głównego rywala Zenit Sankt Petersburg będzie musiał na wyjeździe zmierzyć się z zespołem bezpośrednio zagrażającym piłkarzom Leonida Słuckiego. Czempioni zawitają do stolicy, by zmierzyć się z Dynamem. Za głównych kandydatów do zwycięstwa należy uznać podopiecznych Luciano Spallettiego. Kadra, którą ma do dyspozycji włoski szkoleniowiec, wygląda silniej niż skład, którym może się pochwalić Siergiej Siłkin. Na niekorzyść petersburżan przemawia jednak brak większych możliwości w ofensywie. Co jak co, ale Aleksandr Kierżakow i Roman Szyrokow w pojedynkę meczu nie wygrają. Pod tym względem lepiej prezentują się „Biało-niebiescy”, wśród których najbliższego starcia nie mogą się doczekać Andrij Woronin, Kevin Kuranyi i Aleksandr Kokorin, których wspierają Aleksandr Samiedow i Igor Siemszow. Moskwianie liczą na atut własnego boiska, lecz po raz ostatni wygrali na nim z Zenitem 24 maja 2009 roku, a w ciągu ostatnich ośmiu lat liczba zwycięstw nad petersburżanami na własnym terenie jest równa liczbie porażek z nimi. Obecni czempioni już wiele razy udowodnili, że potrafią grać z Dynamem, wygrywając z nimi przez ostatnie osiem lat aż osiem razy. Kolejne znacznie przybliżyłoby ich do obrony tytułu. A czym im się to uda?










