Włoscy sędziowie podczas 32. kolejki Serie A mieli wiele powodów do wykluczeń zawodników. W sześciu meczach rozgrywanych o 15:00 arbitrzy pokazali aż cztery czerwone kartki. Najwięcej, bo aż dwie, pokazał Sebastiano Peruzzo w meczu Palermo – Cesena. To spotkanie miało niezwykły przebieg. Beniaminek, grając w dziewiątkę, zdołał odrobić straty.
Bologna – Napoli
Napoli poczuło, iż szanse na scudetto nie są iluzoryczne, i gra jak z nut. Dziś łatwo rozprawiło się z Bologną, grając bez swojego asa. Edinson Cavani pauzował za nadmiar żółtych kartek. Urugwajczyka ze zdobywania goli wyręczyli Mascara oraz Hamsik. Gospodarze starali się konstruować akcję, ale świetnie zorganizowana była linia defensywna „Azzurri”. Zwycięstwo pozwoliło zrównać się gościom punktowo z Milanem.
Lazio – Parma

Zmiana trenera na niewiele się zdała „Gialloblu”. Franco Colomba w ciągu kilku dni nie potrafił odmienić oblicza gry zespołu. Lazio zagrało dojrzale i skrupulatnie wykorzystało błędy rywala. Gole dla gospodarzy zdobyli Hernanes oraz Floccari. Trzy punkty sprawiły, iż „Biancocelesti” wskoczyli na 4. pozycję w tabeli.
Palermo – Cesena
Kibice gospodarzy opuszczali Stadio Renzo Barbera, będąc w ciężkim szoku. Zawodnicy Palermo wypuścili z rąk pewne trzy punkty. W pierwszej połowie „Rosanero” osiągnęło dwubramkową przewagę. W drugiej nerwy zaczęły puszczać beniaminkowi, co spotkało się dwoma wykluczeniami dla Van Bergena oraz Sammarco. Cesena nie podłamała się swoją sytuacją i w ostatniej minucie zdobyła dwie bramki. To było naprawdę w wielkim stylu. W sycylijskim klubie muszą drżeć przed złością prezesa Zampariniego.
Sampdoria – Lecce
To chyba największe zaskoczenie tej serii spotkań. Lecce w dość łatwy sposób poradziło sobie z Sampdorią. Beniaminek nie zwykł rozgrywać dobrych meczów na wyjeździe. Dziś było odwrotnie. Lecce zdobyło dwie bramki, na co Sampdoria odpowiedziała jednym trafieniem. Być może pogoń podopiecznym Cavasina by się udała, ale pokrzyżowała ją czerwona kartka dla Manniniego z 72. minuty. Po tej porażce widmo spadku zaczęło zaglądać gospodarzom prosto w oczy.
Bari – Catania

W „polskim” meczu w Serie A padł remis. W barwach Bari zabrakło Kamila Glika, ale w Catanii pełne 90 minut rozegrał Błażej Augustyn. Losy meczu rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie. Bari prowadziło po bramce Gazziego, na nią odpowiedział Maxi Lopez. Catania po świetnym meczu rozegranym w ubiegłym tygodniu dziś sprawiła swoim kibicom zawód.











