Mecz w ramach 13. kolejki Betclic 2. Ligi między Stalą Stalowa Wola a Sandecją Nowy Sącz był niezwykle ważny dla obu klubów. Gospodarze walczyli o wyjście ze strefy spadkowej, a goście o oddalenie się od reszty stawki w strefie barażowej. Jak przebiegło starcie między „Stalówką” a „Sączersami”?
Dobra forma to podstawa
Zarówno Stal Stalowa Wola, jak i Sandecja Nowy Sącz przystępowały do tego meczu w dobrych nastrojach. Klub z północy Podkarpacia miał za sobą dwa zwycięstwa.
„Zielono-czarni” pokonali na swoim stadionie Śląsk II Wrocław 3:2 po hat-tricku Jakuba Jelenia. Tydzień później Stal wygrała pierwszy wyjazdowy mecz w tym sezonie, zwyciężając Górnika Łęczna 2:1.
Podobnie i Sandecja miała za sobą dwa mecze bez porażki. Najpierw zremisowali na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała 1:1, aby tydzień później zwyciężyć przed własną publicznością Zawiszę Bydgoszcz 4:3 po szalonym meczu.
Początek meczu dla Stali
Pierwsze kopnięcie w meczu należało do gospodarzy, którzy od razu spróbowali ataku lewym skrzydłem. Jednak tam przez obrońców gości zatrzymany został Anthony Rogalski.
W drugiej minucie meczu padł pierwszy strzał po główce Maksymiliana Hebla. Uderzenie pomocnika Stali Stalowa Wola przeleciało nad bramką Bartosza Głogowskiego. Drugie uderzenie miało miejsce w siódmej minucie, i tu Dariusz Kamiński o mały włos nie wyprowadził „Stalówki” na prowadzenie. Genialna interwencja bramkarza „Sączersów” uchroniła przyjezdnych przed stratą bramki.
Przez pierwszych 15 minut obie ekipy starały się grać w miarę zachowawczo. Widać jednak było, że Stal miała inicjatywę po swojej stronie. Za ten fragment meczu trzeba szczególnie pochwalić Anthony’ego Rogalskiego, który był najaktywniejszym piłkarzem formacji ofensywnej gospodarzy.
Uraz kapitana szansą dla Sandecji
Po dobrej grze Stali przyszedł moment, którego żaden z kibiców gospodarzy nie chciał obejrzeć w tak ważnym meczu. W 25. minucie po starciu z zawodnikiem Sandecji na murawę padł Łukasz Furtak.
Sędzia główny spotkania, Arkadiusz Nestorowicz, od razu wezwał na boisko fizjoterapeutów Stali. Uraz okazał się jednak na tyle poważny, że obrońca „Zielono-czarnych” nie był w stanie wstać o własnych siłach. Kapitan Stali został zniesiony na noszach, a w jego miejsce pojawił się Szymon Kwapisz.
Zaraz po tej zmianie Sandecja starała się wykorzystać fakt kontuzji kapitana swoich rywali, nasilając ataki. Na posterunku stał jednak Mikołaj Smyłek, który fenomenalną interwencją skierował strzał Dominika Holana na aut bramkowy.
Pierwsza połowa lepsza kibicowsko
Po tej akcji mecz nieco opadł. Znacznie goręcej niż na boisku było na trybunach. Tam kibice obu ekip prowadzili bardzo głośny i żywy doping.
Stal przez pewien okres przeszła do gry z kontrataków, co zaowocowało zablokowanym strzałem Patryka Zauchy. Sandecja również miała swoje epizody w polu karnym „Stalówki”. Podobnie jak w przypadku gospodarzy, z tych wypadów niewiele wyszło.
Sędzia Nestorowicz doliczył do pierwszej połowy cztery minuty. Przez większość tego czasu częściej przy piłce była Stal. Udało im się wypracować sytuację, gdzie po strzale Jakuba Jelenia kolejny raz interweniował Głogowski. Finalnie do przerwy na tablicy wyników widniało 0:0.
Po przerwie lepiej Sandecja
Zaraz po przerwie pojawiła się idealna sytuacja, aby Sandecja objęła prowadzenie. Marcel Płocica znalazł się z piłką w szesnastce Stali. Jego uderzenie finalnie trafiło w siatkę, ale od zewnętrznej strony.
Kolejne minuty przebiegały pod znakiem walki w środku pola oraz kolejnych nielicznych wypadów w pola karne obu drużyn. Do sześćdziesiątej piątej minuty meczu Stal i Sandecja zdążyły przeprowadzić po dwie zmiany.
Z boiska zszedł m.in. Jakub Jeleń, który powiększa swoją serię starć bez bramki z rzędu do dwóch. Minutę później kibice „Sączersów” zaprezentowali swoją oprawę. Na nią składały się liczne flagi oraz pirotechnika w żółtej kolorystyce. Dym, który wytworzyła przez kolejne minuty, unosił się nad boiskami treningowymi, które są częścią kompleksu Podkarpackiego Centrum Piłki Nożnej.
Hebel na ratunek
Kiedy niektórzy kibice gospodarzy zwątpili, na ratunek Stali Stalowa Wola przyszedł Maksymilian Hebel.
Pomocnik „Stalówki” w osiemdziesiątej siódmej minucie przyjął podanie od Szymona Kwapisza z prawej strony boiska. Następnie obrócił się mając Kamila Słabego na plecach, i strzałem przy słupku pokonał Bartosza Głogowskiego.
Po tej bramce „Zielono-czarni” mieli szansę na jeszcze jednego gola, jednak tu strzelec bramki źle podał do Huberta Tomalskiego.
Tak samo jak i w pierwszej połowie, sędzia Nestorowicz doliczył cztery minuty. Tu gospodarze mogli wykorzystać fakt, że bramkarz Sandecji wyszedł z bramki. Jednak Maciej Śliwa, który był przy piłce, nie zdecydował się na strzał.
Ostatecznie Stal Stalowa Wola wygrała 1:0, tym samym wychodząc ze strefy spadkowej.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Mecz w ramach 13. kolejki Betclic 2. Ligi między Stalą Stalowa Wola a Sandecją Nowy Sącz był niezwykle ważny dla obu klubów. Gospodarze walczyli o wyjście ze strefy spadkowej, a goście o oddalenie się od reszty stawki w strefie barażowej. Jak przebiegło starcie między „Stalówką” a „Sączersami”?
Dobra forma to podstawa
Zarówno Stal Stalowa Wola, jak i Sandecja Nowy Sącz przystępowały do tego meczu w dobrych nastrojach. Klub z północy Podkarpacia miał za sobą dwa zwycięstwa.
„Zielono-czarni” pokonali na swoim stadionie Śląsk II Wrocław 3:2 po hat-tricku Jakuba Jelenia. Tydzień później Stal wygrała pierwszy wyjazdowy mecz w tym sezonie, zwyciężając Górnika Łęczna 2:1.
Podobnie i Sandecja miała za sobą dwa mecze bez porażki. Najpierw zremisowali na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała 1:1, aby tydzień później zwyciężyć przed własną publicznością Zawiszę Bydgoszcz 4:3 po szalonym meczu.
Początek meczu dla Stali
Pierwsze kopnięcie w meczu należało do gospodarzy, którzy od razu spróbowali ataku lewym skrzydłem. Jednak tam przez obrońców gości zatrzymany został Anthony Rogalski.
W drugiej minucie meczu padł pierwszy strzał po główce Maksymiliana Hebla. Uderzenie pomocnika Stali Stalowa Wola przeleciało nad bramką Bartosza Głogowskiego. Drugie uderzenie miało miejsce w siódmej minucie, i tu Dariusz Kamiński o mały włos nie wyprowadził „Stalówki” na prowadzenie. Genialna interwencja bramkarza „Sączersów” uchroniła przyjezdnych przed stratą bramki.
Przez pierwszych 15 minut obie ekipy starały się grać w miarę zachowawczo. Widać jednak było, że Stal miała inicjatywę po swojej stronie. Za ten fragment meczu trzeba szczególnie pochwalić Anthony’ego Rogalskiego, który był najaktywniejszym piłkarzem formacji ofensywnej gospodarzy.
Uraz kapitana szansą dla Sandecji
Po dobrej grze Stali przyszedł moment, którego żaden z kibiców gospodarzy nie chciał obejrzeć w tak ważnym meczu. W 25. minucie po starciu z zawodnikiem Sandecji na murawę padł Łukasz Furtak.
Sędzia główny spotkania, Arkadiusz Nestorowicz, od razu wezwał na boisko fizjoterapeutów Stali. Uraz okazał się jednak na tyle poważny, że obrońca „Zielono-czarnych” nie był w stanie wstać o własnych siłach. Kapitan Stali został zniesiony na noszach, a w jego miejsce pojawił się Szymon Kwapisz.
Zaraz po tej zmianie Sandecja starała się wykorzystać fakt kontuzji kapitana swoich rywali, nasilając ataki. Na posterunku stał jednak Mikołaj Smyłek, który fenomenalną interwencją skierował strzał Dominika Holana na aut bramkowy.
Pierwsza połowa lepsza kibicowsko
Po tej akcji mecz nieco opadł. Znacznie goręcej niż na boisku było na trybunach. Tam kibice obu ekip prowadzili bardzo głośny i żywy doping.
Stal przez pewien okres przeszła do gry z kontrataków, co zaowocowało zablokowanym strzałem Patryka Zauchy. Sandecja również miała swoje epizody w polu karnym „Stalówki”. Podobnie jak w przypadku gospodarzy, z tych wypadów niewiele wyszło.
Sędzia Nestorowicz doliczył do pierwszej połowy cztery minuty. Przez większość tego czasu częściej przy piłce była Stal. Udało im się wypracować sytuację, gdzie po strzale Jakuba Jelenia kolejny raz interweniował Głogowski. Finalnie do przerwy na tablicy wyników widniało 0:0.
Po przerwie lepiej Sandecja
Zaraz po przerwie pojawiła się idealna sytuacja, aby Sandecja objęła prowadzenie. Marcel Płocica znalazł się z piłką w szesnastce Stali. Jego uderzenie finalnie trafiło w siatkę, ale od zewnętrznej strony.
Kolejne minuty przebiegały pod znakiem walki w środku pola oraz kolejnych nielicznych wypadów w pola karne obu drużyn. Do sześćdziesiątej piątej minuty meczu Stal i Sandecja zdążyły przeprowadzić po dwie zmiany.
Z boiska zszedł m.in. Jakub Jeleń, który powiększa swoją serię starć bez bramki z rzędu do dwóch. Minutę później kibice „Sączersów” zaprezentowali swoją oprawę. Na nią składały się liczne flagi oraz pirotechnika w żółtej kolorystyce. Dym, który wytworzyła przez kolejne minuty, unosił się nad boiskami treningowymi, które są częścią kompleksu Podkarpackiego Centrum Piłki Nożnej.
Hebel na ratunek
Kiedy niektórzy kibice gospodarzy zwątpili, na ratunek Stali Stalowa Wola przyszedł Maksymilian Hebel.
Pomocnik „Stalówki” w osiemdziesiątej siódmej minucie przyjął podanie od Szymona Kwapisza z prawej strony boiska. Następnie obrócił się mając Kamila Słabego na plecach, i strzałem przy słupku pokonał Bartosza Głogowskiego.
Po tej bramce „Zielono-czarni” mieli szansę na jeszcze jednego gola, jednak tu strzelec bramki źle podał do Huberta Tomalskiego.
Tak samo jak i w pierwszej połowie, sędzia Nestorowicz doliczył cztery minuty. Tu gospodarze mogli wykorzystać fakt, że bramkarz Sandecji wyszedł z bramki. Jednak Maciej Śliwa, który był przy piłce, nie zdecydował się na strzał.
Ostatecznie Stal Stalowa Wola wygrała 1:0, tym samym wychodząc ze strefy spadkowej.