Jak mówi nasz rozmówca – Sylwester Czereszewski – od początku przygody Franciszka Smudy z reprezentacją minęło już prawie półtora roku. Były reprezentant Polski skomentował dla iGola sprawę atmosfery w kadrze, decyzji selekcjonera oraz mówił o swojej przyszłości.
Po spotkaniach z Litwą i Grecją trudno o jakieś powody do zadowolenia…
Trener Smuda jest na swoim stanowisku już prawie półtora roku. Oczywiście, na początku trzeba dać każdemu szkoleniowcowi trochę czasu, jednak myślę, że takiego kredytu zaufania, jaki otrzymał Franciszek Smuda, nie otrzymał chyba jeszcze nikt – mija już prawie półtora roku i tej kadry za bardzo nie widać – ciągłe sprawdzanie jakichś zawodników, te przegrywane mecze, jak np. z Litwą, stylu za bardzo nie ma, jak to widać. Brakuje też skuteczności, co zbyt dobrze nie wróży… No i te konflikty w drużynie. Nie ma co ukrywać, że trener Smuda zawsze miał ten język troszkę taki, za przeproszeniem, niewyparzony – bo są problemy z Małeckim, Jeleniem, Żewłakowem. Nigdy trener nie był taki, że „trzymał” z zawodnikami – zawsze starał się odrzucać od siebie tę winę i widzimy, że w reprezentacji panuje niezbyt zdrowa atmosfera… Na pewno wszyscy chcieliby zmiany trenera, jednak pytam się: kogo? Polska jest podzielona: jedni chcą trenera z naszego kraju, jedni z zagranicy. Ja preferuję tylko tych drugich, bo na dzień dzisiejszy, szczerze mówiąc, nie ma kandydata.
A nawiązując do sprawy atmosfery: co Pan sądzi o doniesieniach „Faktu”? Skoro piłkarze są niewinni, dlaczego nie walczą o swoje prawa?

No nie wiem, trudno powiedzieć. W każdej informacji jest, jak to się mówi, ziarnko prawdy, jednak trudno takie coś udowodnić. Niemniej jednak, nie chce mi się wierzyć, choć tych chłopaków nie znam, że po aferze samolotowej z alkoholem czy aferze Boruca piłkarze ryzykowaliby i robiliby coś takiego. Nie wierzę, żeby byli aż tak bezmyślnymi ludźmi.
Jak Pan ocenia postawę Polaków w meczu z Litwą? Z jednej strony nie było tak źle jak w Kownie, lecz z drugiej to wciąż nie jest to, na co czekamy.
Nie ma co porównywać meczu z Grecją do Litwy, bo jak to już zostało powiedziane – gorzej grać nie można. Widać na pewno, że trener Smuda ma potencjał – w kadrze są zawodnicy, którzy mogą grać nie tylko na Euro, ale też na Mistrzostwach Świata w 2014 r. – Lewandowski, Błaszczykowski, Peszko, obrona jest bardzo młoda, mamy bardzo dużo bramkarzy – trener Smuda musi to jakoś sklecić. Niech nie mówi, że nie ma obrońców: lewego czy środkowego, bo chyba wiedział, że za to się bierze jako trener reprezentacji Polski. Wydaje mi się, że jest potencjał i to wszystko zależy tylko od trenera. Są bowiem zawodnicy, którzy potrafią tworzyć akcje ofensywne. Widać to było w meczu z Grecją, brakowało tam tylko skuteczności. No, dobrze – Peszko, dochodził do sytuacji, ale niektóre z nich, grając w Lechu Poznań, strzelałby z zamkniętymi oczami, miał tam bowiem dwie okazje.













