Czarne chmury nad „Czarnymi”. Polonia Warszawa zmierza ku zagładzie


Polonia Warszawa powoli dochodzi do punktu, w którym pacjentowi nie daje się już żadnych szans na przeżycie

23 grudnia 2019 Czarne chmury nad „Czarnymi”. Polonia Warszawa zmierza ku zagładzie

Jak brzmi pierwsze prawo Murphy'ego? Jeżeli coś może się nie udać, nie uda się na pewno. Od momentu degradacji z poziomu ekstraklasy do rozgrywek 3. ligi Polonia Warszawa przeżywa regularny proces gnilny. Bo mimo optymistycznych zapowiedzi o powrocie do normalności i prób mierzenia się z trudną rzeczywistością, najstarszy klub w stolicy Polski tonie, a ratunku na horyzoncie nie widać. Lekarze nazwaliby taki przypadek "nieuleczalnym".


Udostępnij na Udostępnij na

Za chwilę może się okazać, że warszawski okręt zyskał już tyle dziur w kadłubie, że nawet cudotwórca o wyjątkowych zdolnościach miałby poważny ból głowy z powstrzymaniem jego utonięcia. Dzisiaj kluby z dużymi problemami wizerunkowymi i beznadziejną sytuacją finansową są w Polsce rzadkością, ale jeśli już dają się z tej strony zauważyć, to z przytupem. Nie inaczej jest w przypadku Polonii, która od wielu miesięcy liczy na pomoc z zewnątrz z nadzieją, że uda się oddalić widmo zabójczego upadku. Upadku, którym niewątpliwie byłby spadek sportowy, będący jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej.

Trumna gotowa. Gwóźdź czeka na wbicie

Najwierniejszym kibicom Polonii strach zagląda w oczy, a klubowi działacze są – wydaje się – całkowicie bezsilni. Ci pierwsi wypunktowują bierność i złe zarządzanie klubem, a ci drudzy na oskarżenia nie odpowiadają. Dwa miesiące temu dymisja Petera Kaluby (prezesa), a 16 grudnia rezygnacja Krzysztofa Chrobaka z funkcji trenera. Piłkarze nieopłacani od miesięcy, a stadion wiejący pustkami przywołującymi depresję. Bogatsi inwestorzy nieskorzy do inwestycji, a miejsce w tabeli pod kreską. Czy ten obraz nie przypomina nadciągającej katastrofy?

 

„Mamy słabe warunki treningowe, bo gramy na sztucznym boisku i najczęściej na jednej połowie, żeby nie niszczyć całego boiska. Sztuczna murawa źle odbija się też na zdrowiu starszych zawodników.” – powiedział ze smutkiem ponad pół roku temu Krzysztof Chrobak (niedawny trener zespołu). Trenera już nie ma, wyniki zespołu uległy drastycznemu pogorszeniu, a jedna z podstawowych potrzeb treningowych wciąż nie została zaspokojona. I co prawda nadeszła przerwa zimowa, podczas której ta paląca kwestia może zostać rozwiązana, jednak…

Droga spółko, może się obudzicie?! Jak możecie nie spłacać swoich długów bogaci akcjonariusze !? W sytuacji, w której nie widać żadnych pozytywnych zmian w postępowaniu spółki, ani żadnych pozytywnych wydarzeń, zdajemy sobie sprawę, że stan jest krytyczny. Zarząd spółki od środowisk polonijnych oczekuje planu naprawczego, sam jednak nie robi nic. To straszna sytuacja, bo wiedzą, jak bardzo kibicom zależy na klubie i jak bardzo mogą nas szantażować i straszyć rozwaleniem piłkarskiej Polonii.Komunikat profilu „Kibice Razem” (na Dumastolicy.pl)

Trudno o optymizm, skoro klub zaczął notować straty nawet z organizacji dni meczowych (ok. kilkanaście tys. zł na mecz). A więc ze źródła, które chociaż w minimalnym stopniu mogłoby jedną z dziur w kadłubie nie tyle załatać, co po prostu zatamować. Co więcej,na światło dzienne wyszły również inne fakty, wręcz druzgocące. Jak choćby te, że zespołowi brakuje pieniędzy na stroje wyjazdowe, a klubowi pracownicy wykonują swoje obowiązki za darmo. Do pewnego momentu tą osobą był również Krzysztof Chrobak, który wypłaty nie widział ponoć od dawna i najwyraźniej w końcu stracił z tego powodu cierpliwość.

Zaległości finansowe i akcjonariusze to zguba dla klubu

W sierpniu tego roku niedawny prezes klubu, czyli Peter Kaluba, w wywiadzie dla Gazety Wyborczej wyjawił kilka istotnych informacji, które rzucają ogromny cień na to, o czym kibice marzą. Czyli o odzyskaniu normalności. Ponad pół miliona długu za wynajem stadionu i drugie tyle za pensje piłkarzy. Niespodziewane ubytki w planowanym budżecie i brak zainteresowania warszawskich firm odnośnie współpracy. I co być może najważniejsze – akcjonariusze spółki, którzy byli skłonni do inwestowania w biznes i infrastrukturę, nie sport.

Wszystko działało do grudnia zeszłego roku. Wtedy jeden z głównych akcjonariuszy i jego partner, którzy przed sezonem łącznie zadeklarowali 400 tys. zł wsparcia, wycofali się. Od stycznia przestaliśmy płacić piłkarzom, długi zaczęły rosnąć, zrobił się medialny szum.Peter Kaluba (były prezes Polonii Warszawa)

„Spora część akcjonariuszy, która przyszła do klubu za namową poprzednich władz, była zainteresowana udziałem w przedsięwzięciu biznesowym. I dziś czuje się oszukana. Właścicielami akcji są w większości osoby, które przestały być zainteresowane rozwojem klubu. A jest ich ponad stu.” – powiedział w wyżej wspomnianym wywiadzie Peter Kaluba. Czy to nie brzmi jak sytuacja patowa? Wśród osób decydujących o losach klubu zapadł stan niezgody i niezrozumienia, by nie powiedzieć: chaosu. Wielce prawdopodobne zatem, że jeśli Polonia Warszawa upadnie, to przez ludzką nieodpowiedzialność w najprostszej postaci.

Poprzednie władze miały koncepcję, by jednocześnie prowadzić większy projekt związany z gruntami. I żeby skusić potencjalnych inwestorów, trzeba było założyć spółkę akcyjną. To moim zdaniem grzech pierworodny nowej Polonii.Peter Kaluba (były prezes Polonii Warszawa)

Polonia Warszawa otrzyma cios krytyczny, jeśli spadnie z 3. ligi

Ciosem krytycznym będzie spadek z 3. ligi, jeśli oczywiście w ogóle do niego dojdzie. Polonia Warszawa bowiem dopiero na wiosnę przekona się o tym, co los przyniesie jej na płaszczyźnie sportowej, więc niewykluczone, że do tego czasu może być już po wszystkim. I co prawda nadzieje kibiców wciąż są niepodważalne, bo „Czarne Koszule” zajmują w tej chwili 17. lokatę w tabeli z tylko jednym punktem straty do drużyny na 13. pozycji, jednak okoliczności pozasportowe te nadzieje raczej przygaszają. Ale czy na pewno?

O sytuację w warszawskim klubie zapytaliśmy mazowszańskiego groundhoppera i kibica Polonii (Mich Mistew). Jego opinia znajduje się poniżej:

Polonia Warszawa cierpi na wszystkie bolączki zarządzania klubem piłkarskim w Polsce, tylko że o ile przykładowy Stomil Olsztyn potrafił sprzedać swoją historię i uzyskać sympatię piłkarskiego światka, o tyle spółka zarządzająca naszym klubem jest niestety zupełnie nieprzejrzysta i po prostu odpychająca. Zaczynając od frustrującej pasywności głównych akcjonariuszy w obliczu kryzysu, jaki w tym sezonie trawi zespół, przechodząc przez brak umiejętności znalezienia sponsora (przez dwa lata!). Ukoronowaniem wszystkiego była ostatnia odpowiedź na zarzuty miasta, którą można rozpatrywać tylko w kontekście humorystycznym.

I o ile moim zdaniem zatrzymanie budowy nowego stadionu to kwestia wyłącznie polityczna, o tyle niestety postawa spółki na pewno nie pomaga. Najbardziej jednak tąpnęła moją wiarą w tę nabierającą wody łajbę ostatnia wiadomość o odejściu trenera Chrobaka. Przy permanentnych kłopotach jego postać dawała nadzieję na dobry wynik. Ponadto był on też moim zdaniem ważnym argumentem dla młodych piłkarzy, żeby poważnie rozważyć propozycję Polonii. Lata doświadczeń w roli dyrektora akademii Lecha Poznań robiły swoje.

Niestety w tym sezonie kadra została wyraźnie uszczuplona, a nowi piłkarze to w dużej mierze młodzi, dopiero debiutujący na tym poziomie rozgrywkowym, stąd też takie miejsce w tabeli. Nie da się ukryć, że do rundy wiosennej przydałoby się zatrudnić dwóch, trzech doświadczonych zawodników, tylko że znowu wracamy do początku – nie ma na to funduszy, a i renoma klubu już nie taka. Niestety za piękną historię nie wyżywi się rodziny. Co dalej w przypadku naszego klubu?  Trzeba liczyć na ruszenie się kwestii właścicielskich, choć nie będzie to łatwe, zaś na gruncie sportowym liczyć na zatrudnienie fachowca jako trenera.

Ogólnie jednak nie widzę przyszłości tylko w czarnych barwach (mimo że to przecież nasz kolor) i jestem autentycznie zbudowany nieustannym zaangażowaniem społeczności zrzeszonej wokół klubu. Wydawałoby się, że problemy ostatnich lat wprowadzą całkowitą apatię, tymczasem takie akcje jak zbiórka no odnowienie neonu przed stadionem czy ostatnia zbiórka na dom dziecka zakończyły się wielkim sukcesem. Inną kwestią jest przekonanie kogoś niewkręconego jeszcze w Polonię, żeby zaczął tu przychodzić. Z tym niestety jest stały problem.

 

 

 

 

Komentarze
Czarne Serce (gość) - 11 miesięcy temu

Polonia strukturalna upadnie. Ale czy przestanie istnieć? Czy w ogóle może przestać istnieć? Co to oznacza, że może przestać istnieć?

Tej Polonii, której nie da się zniszczyć i do której różni nieuczciwi ludzie nie mają dostępu to Polonia w sercu, w pamięci.

Kibice Polonii chętnie kupowali pamiątki z herbem i w barwach Polonii na prezenty dla najbliższych. Pomimo katastrofalnej sytuacji klubu.

Ma kto odbudować od B lub A klasy. Nie rozstrzelali nas. Żyjemy. Trzeba jednak w końcu powołać do życia organizację. Zapomnieć o wewnętrznych sporach. Zaakceptować, że jesteśmy różni i z tej różnorodności czerpać budując naszą Polonię.

Odbudować Polonię od B klasy to nie jest problem. Ale odbudować silną, mądrą organizacyjnie Polonię, która nie padnie znowu jak teraz za kilka lat...

Odpowiedz
Kamil Warzocha - 11 miesięcy temu

To prawda, że Polonia w formie niefizycznej nigdy nie zginie. Fakt, zostanie w sercach ludzi, którzy będą chcieli tego trupa reanimować mimo niekompetencji i nieuczciwości ludzi zarządzających klubem. Ale trup to trup, który nim będzie, jeśli kwestie finansowe i sportowe się całkowicie posypią. W tym sensie przestanie istnieć, czyli strukturalnie, sportowo. Ale tak jak Pan mówi - z tych zgliszczy można stworzyć coś nowego, ale czy na miarę klubu, jakim Polonia była przed laty? W to akurat wątpię.

Odpowiedz
kibic (gość) - 10 miesięcy temu

Mysle ze Polonia zginela przez polityke miasta tak jak wiekszosc klubow w tym miescie...pamietam czasy gdy na pierwszych 3 poziomach czyli teoretycznie zawodowych Warszawa miala 6 klubow co zostalo...to nie przypadek i tylko zle zarzadanie ....miasto przez 15 lat nie tylko niewybudowalo nic jak Klub byl w czolowce w kraju ale takze niepozwolilo zeby z prywatnych pieniedzy nic tam niepowstalo sam Wojciechowski przedstawil ze 2/3 projety i nic z tego niewyszlo ciagle byly wymowki ...po prostu niebylo checi i woli pomocy taka jest prawda ze strony miasta ...czynsz dla klubu na 4 poziomie po 20 tys za mecz i po 3 tys za jeden trening ....to doprowadzilo do dlugow i zaczelo sie sypac ...
Mysle ze dopuki kulura decydujacych w miescie sie niepoprawi to niestety w stolicy zostanie jeden klub...a zwalanie winy na dzialaczy wprawdzie nieudolnych ale tak naprawde czym mieli zachecic sponsorow...tym ze miasto ich wydoi przes chore stawki i nic niepozwoli zmodernizowac zeby zaczac powazny biznes....

Kamil Warzocha - 10 miesięcy temu

Czyli Pana zdaniem podejście (mówiąc skrótowo) miasta wobec Polonii nie było sprawiedliwe? Moim zdaniem "ludziom z góry" powinno zależeć na normalności Polonii. Bo czy w Warszawie nie byłoby (na dzień dzisiejszy) miejsca na dwa mocne kluby? Zakładając, że Legia to ESA, a Polonia np. druga czy pierwsza liga.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze