Coraz gorzej w końcówce sezonu radzi sobie CSKA Moskwa. Podopieczni Leonida Słuckiego nie wygrali już piątego meczu z rzędu. Tym razem ulegli na wyjeździe Dynamu Moskwa 0:1, zmniejszając swoje szanse na udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.
Mecz rozpoczął się bardzo niemrawo. Początkowe minuty obie drużyny wykorzystały na wzajemne badanie się i sprawdzanie swoich możliwości. Jako pierwsi szczęścia spróbowali gospodarze, lecz Kevin Kuranyi wpadł w pułapkę offside’ową. 120 sekund później Anton Szunin wybił na rzut rożny dość niebezpieczne dośrodkowanie z rzutu wolnego Keisuke Hondy. Po kolejnych dwóch minutach akcja CSKA została zmarnowana przez zbyt mocne zagranie w kierunku napastników – Seydou Doumbii i Tomasa Necida. Dopiero w okolicach jedenastej minuty przycisnęło Dynamo. Mało wtedy brakowało, a piłka wpadłaby do siatki, przed czym CSKA uratował ofiarną interwencją Honda. Parę chwil później bardzo dobrą obroną popisał się wracający do wielkiej formy Igor Akinfiejew.
Gol dla Dynama wisiał w powietrzu. Bramkarz „Wojskowych” drugi kwadrans gry rozpoczął od wyjścia obronną ręką z sytuacji sam na sam z Kuranyim. Jednak 60 sekund później był już bez szans. Balazs Dzsudzsak posłał prostopadłe podanie do Zvjezdana Misimovicia, który pewnym uderzeniem obok słupka dał swojej ekipie prowadzenie. Niedługo później mogło być 2:0, lecz swoją szansę zmarnował Aleksandr Kokorin. CSKA musiał cofnąć się do głębokiej defensywy, a Dynamo nie rezygnowało z chęci podwyższenia wyniku. W 24. minucie gospodarze powinni prowadzić większą różnicą goli, lecz Misimović posłał futbolówkę minimalnie obok słupka. Nim minęło pół godziny, miejscowi zdążyli zmarnować jeszcze jedną okazję, na spalonym znów złapano Kuranyiego.
W 32. minucie na strzał z dystansu zdecydował się niewidoczny w pierwszej połowie Necid. Piłka po jego próbie niewiele minęła słupek bramki Szunina. 240 sekund później młody golkiper Dynama dał się pokonać. Jego katem okazał się Doumbia. Sędzia Sergiej Karasiow gola jednak nie uznał, dopatrując się spalonego. „Wojskowi” nie rezygnowali. Kolejną akcję przeprowadzili już po kolejnych dwóch minutach. Skuteczne jej zakończenie uniemożliwiło im wyjaśnienie sytuacji przez Leandro Fernandeza. Końcówka pierwszej połowy należała do Dynama. Upłynęła jednak pod znakiem kolejnej zmarnowanej okazji Kokorina oraz odważnego wybicia piłki przez Pontusa Wernblooma spod nóg wychodzącego sam na sam z Akinfiejewem Kuranyiego. Nim sędzia zakończył tę część meczu, po dośrodkowaniu Zorana Tosicia bardzo niecelnie główkował Doumbia.
Trener Słucki musiał powiedzieć swoim podopiecznym w szatni kilka ostrych słów, gdyż drugą połowę zaczęli zdecydowanie lepiej. Tuż po wznowieniu gry ponownie szansę na strzał głową miał Doumbia. Tym razem nie wykorzystał wrzutki Gieorgija Szcziennikowa. 120 sekund później w korzystnej sytuacji po podaniu Necida znalazł się Tosić, lecz przestrzelił. Po tej akcji Dynamo starało się uspokoić grę. Defensorzy robili wszystko, co mogli, by powstrzymać rozpędzonych zawodników CSKA. Zaczęli grać też nieco ostrzej, Władimir Granat i Dzsudzsak zostali ukarani żółtymi kartkami. Nim skończyła się pierwsza połowa, Rykow wybił piłkę na rzut rożny, powstrzymując tym samym Doumbię.










