Mimo remisu 1:1 z Kubaniem Krasnodar CSKA Moskwa zachowało pozycję lidera Premier Ligi. Bramkę dla „Wojskowych” zdobył Tomas Necid, natomiast trafienie dla beniaminka było dziełem Siergieja Dawidowa.
Goście mogli objąć prowadzenie po minucie od rozpoczęcia spotkania. Dacian Varga dośrodkował z rzutu rożnego, a strzał głową Igora Armasa przeleciał tuż obok słupka. Pierwszą szansę na zdobycie bramki piłkarze CSKA zmarnowali w 6. minucie. Seydou Doumbia zwiódł kilku rywali, jednak reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej został w ostatniej chwili powstrzymany przez bramkarza Kubania, Siergieja Budakowa.

Kwadrans później Doumbia był jeszcze bliżej wpisania się na listę strzelców. Były gracz Young Boys Berno rozegrał piłkę z Keisuke Hondą, po czym popisał się bardzo mocnym uderzeniem, które wylądowało na poprzeczce. Po chwili swą szansę zmarnował też Vagner Love, strzał Brazylijczyka bez problemu wyłapał Budakow.
Podopieczni Dana Petrescu starali się atakować z kontry, jednak w pierwszej części meczu z ich prób niewiele wychodziło. Jedyny napastnik Kubania, Lacina Traore, był pieczołowicie pilnowany przez braci Bierezuckich i nie oddał żadnego strzału na bramkę „Wojskowych”. Nic więc dziwnego, że gracz rodem z Wybrzeża Kości Słoniowej nie wyszedł na drugą połowę, a na boisku zastąpił go Siergiej Dawidow.
Tuż po przerwie Honda był bliski zdobycia kolejnej pięknej bramki z rzutu wolnego. W tej sytuacji dobrze jednak zachował się Budakow, piąstkując uderzenie Japończyka. W 57. minucie golkiper gości ponownie wyszedł obronną ręką z pojedynku z Hondą. Tym razem gracz z Kraju Kwitnącej Wiśni znalazł się sam przed Budakowem, ale gracz beniaminka nogą wybronił uderzenie rywala.
W 66. minucie Leonid Słucki dokonał pierwszej zmiany w swoim zespole. Pawła Mamajewa zastąpił Tomas Necid i już po chwili okazało się, że trener stołecznego zespołu miał nosa, dokonując tej roszady. 20 sekund po wejściu na boisku czeski napastnik otrzymał podanie od Doumbii i mocnym uderzeniem przy słupku otworzył wynik tego spotkania. To trzecie trafienie młodego napastnika w bieżącym sezonie ligowym.
180 sekund później gracze CSKA powinni zdobyć drugą bramkę. Tym razem minimalnie chybił jednak Vagner Love. Niewykorzystane sytuacje się mszczą, co dobitnie pokazała sytuacja z 80. minuty. Podanie z głębi pola od Artura Tlisowa trafiło pod nogi Ilii Maksimowa, a ten dośrodkował z prawego skrzydła w pole bramkowe „Wojskowych”. Tam znalazł się rezerwowy Siergiej Dawidow i efektownym uderzeniem piętą wbił futbolówkę do siatki CSKA. Jeszcze w doliczonym czasie gry ten sam zawodnik mógł zapewnić Kubaniowi komplet punktów, ale w sytuacji sam na sam z Akinfiejewem nie trafił w bramkę.











