Sporą sensacją zakończyło się pierwsze spotkanie 23. kolejki Premier Ligi. Wicemistrz Rosji i lider tabeli, CSKA Moskwa, przegrał u siebie z Dynamem Moskwa. Sam fakt porażki nie robi takiego wrażenia, co jej rozmiary. Gospodarze ulegli aż 0:4.
Potyczka ta rozpoczęła się minutą ciszy celem uczczenia pamięci poległych w katastrofie lotniczej, w której zginęli hokeiści klubu Lokomotiw Jarosław. Początek spotkania należał do podopiecznych Siergieja Siłkina. Już w drugiej minucie na listę strzelców mógł wpisać się Igor Siemszow, lecz nie poradził sobie z defensywą gospodarzy. Kolejna okazja miała miejsce sześć minut później, kiedy niecelnie podawał Aleksandr Samiedow. Tuż przed kwadransem gry w pierwszej połowie w dogodnej sytuacji mógł znaleźć się Seydou Doumbia, ale ubiegł go Anton Szunin. 60 sekund później w polu karnym partnerów szukał Woronin, a niebezpieczeństwo udaną interwencją zażegnał Siergiej Czepczugow.

W 17. minucie kornera wywalczył Paweł Nechajczyk, lecz z rozegrania Samiedowa z Marko Lomieciem nic nie wyszło. 240 sekund później niezłą okazję do pokonania golkipera CSKA miał Woronin. Piłka po jego uderzeniu o centymetry minęła słupek bramki. „Wojskowi” spróbowali zrewanżować się kontrą, którą zatrzymał Luke Wilkshire. Tuż przed półgodziną gry do podania partnerów wystartował Kuranyi, lecz sędzia przerwał akcję, dopatrując się spalonego. Z tego samego powodu trzy minuty później akcji kontynuować nie mógł Doumbia.
Około 30. minuty gra się wyrównała, przeniosła się raczej w okolice środka boiska. Coraz większej pewności nabierali „Wojskowi”. Jednak pewnie grające Dynamo dążyło do uzyskania prowadzenia i dopięło swego. Długą piłkę przejął Woronin, stanął oko w oko z Czepczugowem i otworzył wynik spotkania. Gracze Słuckiego przeżyli szok, a nim się obejrzeli, przegrywali już 0:2. Podanie od Siemszowa przejął Kurnayi, ładnie ograł Siergieja Ignaszewicza i nie dał szans golkiperowi CSKA na skuteczną interwencję. Niedługo później na 3:0 podwyższyć mogli Samiedow z Siemszowem. Po ich akcji piłka trafiła w słupek, choć gol nie zostałby uznany ze względu na spalonego. Przed przerwą z wolnego kontaktową bramkę spróbował uzyskać Zoran Tosić, ale nie poradził sobie z murem.
Drugą połowę od silnego uderzenia rozpoczęli przyjezdni, lecz dwie okazje Woronina nie sprawiły większych problemów defensywie gospodarzy. Miejscowi zrewanżowali się za to akcją Vagnera Love, który jednak powstrzymany został przez obrońców. Niedługo później podanie od Wilkshire’a dostał Kuranyi, który nie poradził sobie z pokonaniem Czepczugowa. Nie był to koniec ofensywy Dynama. 60 sekund później Nechajczyk zakręcił Ałdoninem, wyłożył piłkę Woroninowi, a ten ostatecznie nie trafił do siatki. Na to miejscowi odpowiedzieli zablokowanym przez Granata strzałem Ałdonina czy powstrzymaną akcją Oliseha.












