CSKA Moskwa zagra w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. „Wojskowi” wygrali po niezwykle dramatycznym spotkaniu ze Spartakiem Moskwa 3:1, mimo iż przegrywali po bramce Ibsona i niemal całą drugą połowę musieli grać w osłabieniu.
W ósmej minucie dobrą szarżę Vagnera Love przerwał faulem Andriej Iwanow. Defensor Spartaka obejrzał za to zagranie żółtą kartkę, a za wykonanie rzutu wolnego zabrał się Zoran Tosić. Strzał Serba zatrzymał się jednak na murze. Pięć minut później ponownie groźnie atakował brazylijski snajper gospodarzy i ponownie został nieprawidłowo zatrzymany. Tym razem z rzutu wolnego uderzył Siergiej Ignaszewicz, ale piłka minęła bramkę Andrija Dzikania o dobrych pięć metrów.

Piłkarze Spartaka na swoją okazję musieli czekać do 18. minuty. Wówczas to gapiostwo Gieorgija Szcziennikowa wykorzystał Welliton, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Igorem Akinfiejewem. Kapitan CSKA zdołał powstrzymać najskuteczniejszego gracza ligi, ale do bezpańskiej piłki doszedł Ibson i ze stoickim spokojem skierował ją z linii pola karnego do siatki.
Przez kolejny kwadrans większość akcji toczyła się w środku boiska i brakowało dobrych sytuacji podbramkowych. Wtedy dośrodkowanie Aidena McGeady’ego sprawiło sporo trudności Akinfiejewowi. Futbolówka odbiła się jeszcze od Szcziennikowa i minęła słupek bramki „Wojskowych” w niewielkiej odległości.
Dopiero pod koniec pierwszej połowy Dzikań został zmuszony do interwencji po strzale Vagnera Love. Jeszcze przed zakończeniem pierwszej części meczu Spartak powinien prowadzić 2:0. Aiden McGeady zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Cristian Maidana, lecz lekkie uderzenie Argentyńczyka wylądowało w rękach Akinfiejewa. Na przerwę „Miaso” schodzili więc przy jednobramkowym prowadzeniu.
Sześć minut po zmianie stron poważny błąd popełnił sędzia Aleksiej Nikołajew. Doświadczony arbiter nie zauważył zagrania ręką Jewgienija Makiejewa we własnym polu karnym. Brak reakcji rozjemcy zdenerwował Deividasa Semberasa, który zaczął z nim dyskutować. Po chwili Nikołajew upomniał piłkarza CSKA żółtą kartką, a ponieważ Litwin został ukarany tak samo w pierwszej połowie, musiał opuścić boisko.
To nie załamało jednak podopiecznych Leonida Słuckiego. W 57. minucie Sekou Oliseh zakończył rajd prawym skrzydłem znakomitym strzałem, który wylądował na poprzeczce bramki Dzikania. Z dobitką pośpieszył Keisuke Honda i uderzeniem głową doprowadził do wyrównania. To czwarte trafienie Japończyka w tym sezonie.
Nie minęło pięć minut, a kolejną dobrą okazję na zdobycie bramki zmarnował Maidana. Argentyński pomocnik poślizgnął się przy oddawaniu strzału i Akinfiejew nie musiał interweniować.












