Olbrzymich emocji dostarczył kibicom najatrakcyjniej zapowiadający się sobotni mecz 20. kolejki Premier Ligi, w którym Rubin Kazań podejmował na własnym boisku CSKA Moskwa. Gospodarze prowadzili 1:0 aż do 94. minuty, kiedy to na listę strzelców wpisał się Ałan Dzagojew, dzięki czemu lider ze stolicy uratował remis.
Trener Rubina, Kurban Bierdyjew, znów zdecydował się na wystawienie pięciu obrońców w wyjściowym składzie. Blok defensywny „Tatarów” stworzyli Oleg Kuzmin, Wiltalij Kalieszyn, Roman Szaronow, Salomon Kwerkwelija i Salvatore Bocchetti. Z kolei opiekun CSKA, Leonid Słucki, posadził na ławce rezerwowych, będącego ostatnio w słabszej formie, Ałana Dzagojewa.
Goście mogli wyjść na prowadzenie już w pierwszej akcji meczu. Prawym skrzydłem popędził Vagner Love, po czym dośrodkował do Seydou Doumbii, ale najskuteczniejszy piłkarz rosyjskiej Premier Ligi tym razem chybił celu. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej nie popisał się także w 18. minucie, marnując sytuację sam na sam z Siergiejem Ryżykowem. Strzał Doumbii znów minął bramkę Rubina.
Piłkarze z Kazania w pierwszej połowie rzadko atakowali i przez pierwsze pół godziny gry w polu karnym CSKA niewiele się działo. Dopiero w 32. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Bibarsa Natcho Paweł Mamajew trącił ręką piłkę we własnej „szesnastce” i sędzia Stanisław Suchina bez wahania podyktował rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Natcho i pewnym strzałem pokonał Akinfiejewa. Była to ostatnia ciekawa sytuacja w pierwszej części meczu.
Po przerwie niewiele brakło, aby „Tatarzy” podwyższyli prowadzenie. Przed szansą na strzelenie bramki znalazł się Gokdeniz Karadeniz, ale jego uderzenie wylądowało na słupku bramki CSKA. Trener moskwian, Leonid Słucki, nie był zadowolony z postawy Keisuke Hondy, który w tygodniu rozegrał dobry mecz w reprezentacji Japonii i w 57. minucie zastąpił go Ałanem Dzagojewem.
Dziewięć minut później gracze lidera tabeli znaleźli się przed wielką szansą na wyrównanie strat. Z rzutu rożnego zagrywał Zoran Tosić, a najwyżej w polu karnym Rubina wyskoczył Aleksiej Bierezucki, który głową podał na drugi metr. Tam znalazł się Seydou Doumbia, którego nieprawidłowo powstrzymywał Witalij Kalieszyn. Arbiter podyktował więc drugi rzut karny w tym meczu, wręczając jednocześnie winowajcy drugą żółtą kartkę. „Tatarzy” musieli więc grać w osłabieniu, a za wykonanie rzutu karnego zabrał się Siergiej Ignaszewicz. Obrońca CSKA spisał się jednak fatalnie, posyłając piłkę wysoko ponad poprzeczką.
Trener Słucki, nie mając wiele do stracenia, wpuścił do gry na ostatnich dwadzieścia minut kolejnego ofensywnego piłkarza, Sekou Oliseha. Liberyjczyk niczym się jednak nie wyróżnił na boisku. Swoje winy chciał natomiast odkupić Mamajew, który strzałem zza pola karnego sprawił wiele problemów interweniującemu Ryżykowowi.
Arbiter techniczny do regulaminowego czasu gry dołożył cztery minuty i to w tej ostatniej CSKA przeprowadziło atak rozpaczy. Dalekie podanie spod własnego pola karnego posłał Akinfiejew, a do wybitej przez jednego z obrońców Rubina futbolówki dopadł Mamajew, który zgrał ją do Dzagojewa. Młody pomocnik, nie namyślając się wiele, uderzył z woleja, a piłka po rękach interweniującego Ryżykowa wpadła do siatki. Kilka sekund później Stanisław Suchina odgwizdał koniec spotkania.










