W poniedziałek dokończona została 13. kolejka Premier Ligi. Kibice piłkarscy w największym kraju świata zadawali sobie pytania, czy CSKA Moskwa wytrzyma presję i dotrzyma kroku największym rywalom. „Wojskowi” nie zawiedli i pokonali Krylja Sowietow 1:0.
Zdecydowanymi faworytami potyczki na stadionie Metallurg w Samarze byli goście. Zawodnikom Leonida Słuckiego nie udało się wznowienie rozgrywek po mundialu. Przed tygodniem zaledwie zremisowali z Saturnem Ramienskoje 1:1. Piąta drużyna ubiegłego sezonu bardzo chciała pokazać, że tamten wynik był jedynie wypadkiem przy pracy. Trener przedostatniej ekipy Premier Ligi liczył natomiast, że jego zawodnicy bardziej zmobilizują się na mecz z utytułowanym rywalem.

Jako pierwsi zaatakowali przyjezdni. Na uderzenie zdecydował się Paweł Mamajew, lecz jego próba nie mogła zagrozić bramce Eduardo Lobosa. Gospodarze chcieli szybko odpowiedzieć, lecz nie mogli przedrzeć się przez szczelną obronę „Wojskowych”. W 7. minucie po akcji Keisuke Hondy z Guilherme w dobrej pozycji strzałowej znalazł się Ałan Dzagojew, lecz jego strzał zablokował Siergiej Budylin. 120 sekund później w „szesnastce” „Skrzydeł” Igor Striełkow spowodował upadek Marka Gonzaleza. Sędzia Władimir Kazmiernko wskazał na punkt oddalony od bramki o jedenaście metrów. Takich okazji nie zwykł marnować Dzagojew i tym razem również się nie pomylił.
Po chwili zrehabilitować mógł się Striełkow. Były gracz FK Moskwa nie sięgnął jednak dośrodkowywanej do niego piłki, a ta padła łupem Akinfiejewa. W odpowiedzi aktywnością wykazał się Sekou Oliseh. Jednak jego podanie do Guilherme przeciął Budylin, a jego strzał z dystansu okazał się niecelny. Miejscowi starali się atakować, lecz zasieki obronne CSKA okazywały się zbyt szczelne. W 24. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Ibrahim Całłagow, które łatwo wyłapał kapitan przyjezdnych.
Im dłużej trwała pierwsza połowa, tym więcej okazji na podwyższenie wyniku mieli zawodnicy Leonida Słuckiego. Aktywny w ich szeregach był Guilherme. Brazylijczyk walczył, lecz nie dochodził do podań lub przegrywał pojedynki główkowe. Akcje przedostatniej ekipy Premier Ligi były sporadyczne. Warto odnotować rzut wolny Budylina. Piłkę, choć ta szła po rykoszecie, pewnie chwycił bramkarz reprezentacji Rosji. Pod koniec tej części meczu zawodnicy próbowali się zaskoczyć uderzeniami z dalszej odległości. Jednak futbolówka po kopnięciach Oliseha, Dzagojewa i Całłagowa nie znalazła drogi do siatki. Do przerwy CSKA prowadził 1:0.
Drugą połowę z mocnego uderzenia zaczęli miejscowi. W początkowych jej minutach przeprowadzili kilka ataków, a w najgroźniejszym z nich Akinfiejew piąstkował dośrodkowanie Budylina. W odpowiedzi dośrodkowania Dzagojewa nie sięgnął Guilherme, a podający chwilę później nie zdążył do zagrania Hondy. Nie zraziło to jednak gospodarzy. Wciąż próbowali zaskoczyć utytułowanego rywala. Centry bardzo aktywnego wśród nich Budylina oraz Olega Samsonowa trafiły w ręce Akinfiejewa.











