W szlagierowym meczu 13. kolejki rosyjskiej Premier Ligi lider tych rozgrywek CSKA Moskwa ograł 3:0 wicelidera, zespół Anży Machaczkała. Bramki dla „Wojskowych” strzelili Vagner Love, Keisuke Honda i Ałan Dzagojew.
Gospodarze przystąpili do tej rywalizacji osłabieni brakiem kontuzjowanych Marka Gonzaleza, Georgija Szczennikowa oraz Tomasa Necida. Ten ostatni najpóźniej w czwartek przejdzie w Barcelonie operację kolana. Z kolei trener Anży, Gadżi Gadżijew, nie mógł skorzystać z usług innego rekonwalescenta, Diego Tardelliego.

Piłkarze CSKA potrzebowali zaledwie pięciu minut, aby objąć prowadzenie w meczu z Anży. Ałan Dzagojew rozpoczął akcję w środku boiska, przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i oddał ją Seydou Doumbii. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej zwiódł Aliego Gadżibiekowa oraz Rasima Tagirbiekowa, po czym podał do Vagnera Love, a brazylijski napastnik precyzyjnym strzałem z dwudziestu metrów nie dał Nukriemu Rewiszwiliemu szans na skuteczną interwencję.
Pięć minut po stracie bramki goście z Machaczkały zmarnowali dobrą szansę na wyrównanie strat. Błyskawiczną kontrę zainicjował Mbark Boussoufa, który wypatrzył dobrze ustawionego Szamila Łachijałowa. Były gracz Tereka Grozny nie zdołał jednak opanować futbolówki i ta wróciła do „Wojskowych”.
Ten błąd mógł wiele kosztować podopiecznych Gadżiego Gadżijewa, gdyż obrońcy CSKA szybko przenieśli piłkę pod pole karne rywala, tam znalazł się Seydou Doumbia, ale Rewiszwili zdołał wybić jego uderzenie na rzut rożny. Kilkadziesiąt sekund później Gruzin ponownie znalazł się w opałach, tym razem refleks golkipera Anży sprawdził Dzagojew. Nie był to jednak koniec groźnych szarż zawodników z Moskwy, ponieważ w 13. minucie Dzagojew znów strzelił na bramkę gości, ale wynik nie uległ zmianie.
W 19. minucie sędzia Wiaczesław Popow podjął kontrowersyjną decyzję, nie dyktując rzutu karnego dla CSKA. Arbiter nie dopatrzył się zagrania piłki ręką przez Tagirbiekowa we własnym polu karnym. Po 120 sekundach Dzagojew zmarnował swoją trzecią okazję na zdobycie bramki w tym spotkaniu. Strzał młodego pomocnika instynktownie obronił Rewiszwili.
Niedługo później Gruzin musiał jednak wyciągać piłkę z siatki. Wasilij Bierezucki podał z lewego skrzydła do Pawła Mamajewa, a ten piętą odegrał do Keisuke Hondy. Japończyk wpadł w „szesnastkę” Anży i potężnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobył swojego czwartego gola w obecnym sezonie ligowym.
Od momentu zdobycia drugiej bramki przez gospodarzy na murawie zaczęło wrzeć między zawodnikami obu drużyn. Po jednym z fauli Kamila Agałarowa na Pawle Mamajewie doszło do sporego sporej przepychanki, w której szczególnie aktywni byli bohaterowie tego starcia. Przerwa w grze trwała blisko pięć minut, a sędzia Popow ukarał żółtymi kartkami Mamajewa i Boussoufę.












