Po sobotnich derbach Moskwy pomiędzy Lokomotiwem i FK kibice w stolicy największego kraju świata z niecierpliwością oczekiwali niedzielnego starcia rywali ze swojego miasta. Na Łużnikach naprzeciw siebie stanęły jedenastki CSKA i Dynama. Nie zabrakło emocji i bramek. Zwycięsko z tego boju wyszli „Wojskowi”.
Za faworytów potyczki na arenie finału Ligi Mistrzów 2007/2008 uznawano ekipę CSKA. Za „Wojskowymi” przemawiała przede wszystkim silniejsza kadra oraz lepsza forma, która wyraźnie wzrosła po przejęciu zespołu przez Juande Ramosa. Wiele dobrego nie można było jednak powiedzieć o „Biało-niebieskich”. Młodzieżowa „maszyna” Andrieja Kobieliewa w tym sezonie nie spisuje się tak dobrze. Opiekun Dynama liczył, że jego chłopcy zmobilizują się na konfrontację z bardziej utytułowanym rywalem.

Spotkanie to zaczęło się od wymiany ciosów. Już po 180 sekundach gry Dmitrij Chochłow mógł znaleźć się oko w oko z Igorem Akinfiejewem, ale pierwszy golkiper Sbornej ubiegł kapitana przeciwników. Chwilę później ten sam gracz próbował przeprowadzić akcję z Marcinem Kowalczykiem, z której jednak nic nie wyszło. Gospodarze odpowiedzieli dwoma strzałami Ałana Dzagojewa. Pierwszy w krótki róg sparował Anton Szunin, drugi z rzutu wolnego okazało się niecelny.
Następnie gra się uspokoiła. Obie strony nie forsowały tempa, stosując atak pozycyjny. Nieco więcej do powiedzenia mieli goście. Jednak defensorzy miejscowych umiejętnie odcinali rywali od podań Luke’a Wilkshire’a, Kiriłła Kombarowa i Fiodora Smołowa. Gracze Dynama starali się, jak mogli, by sprawić radość swoim kibicom, którzy nie zapomnieli również o leżącym w szpitalu Władimirze Gabułowie. Przynieśli oni na stadion transparenty z napisem: „Władia, wyzdrowiej!”.
Po pół godzinie gry w niebezpieczeństwie znalazł się Szunin. Po podaniu Niki Pilijewa strzał na jego bramkę oddał Milos Krasić, lecz nie zaskoczył młodego golkipera „Biało-niebieskich”. Pilijew okazywał się najaktywniejszym graczem ze wszystkich obecnych na boisku. Jednak sam nie mógł za wiele zdziałać. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Andriej Kobieliew w drugiej części meczu postanowił wzmocnić ofensywę. W tym celu dokonał dwóch zmian, wprowadzając za bezproduktywnych Fiodora Smołowa i Adriana Ropotana Aleksandra Kokorina i Luisa Aguiara. Urugwajczyk tuż po wznowieniu gry oddał bardzo groźny strzał, ale udaną interwencją popisał się Akinfiejew. W 53. minucie w świetnej sytuacji znalazł się Kokorin, ale do zbyt daleko wypuszczonej przez niego piłki szybciej dobiegł golkiper „Wojskowych”. 60 sekund później w pole karne Dynama dośrodkował Dzagojew. Pierwszy do futbolówki dopadł Paweł Mamajew i umieścił ją w siatce Szunina.











