Jesteśmy coraz bliżej ostatecznych rozstrzygnięć w lidze największego kraju świata. W najbliższy weekend Rosjan czeka już 25. kolejka Premier Ligi. Oczy całego kraju skierowane są na Moskwę, gdzie dojdzie do zdecydowanie najciekawszej konfrontacji ostatnich tygodni. Zajmujący trzecie w tabeli CSKA Moskwa podejmie wciąż jeszcze aktualnego mistrza kraju, Rubin Kazań.

Wytypowanie pewniejszego kandydata do zwycięstwa przed tą potyczką sprawia sporo problemów. Mimo wszystko więcej szans na zainkasowanie trzech oczek należy dać zawodnikom Leonida Słuckiego. „Wojskowi” od dłuższego czasu prezentują znakomitą formę. Biorąc pod uwagę ligę oraz europejskie puchary, ekipa ze stolicy odniosła siedem wygranych z rzędu. Mało tego, wszystkie zostały odniesione do zera. Passa Igora Akinfiejewa bez puszczonej bramki trwa już od 705 minut, czyli prawie 11 godzin. Takimi wynikami natomiast nie mogą pochwalić się mistrzowie kraju. Rubin gra w kratkę. Potrafi rozegrać dobre spotkanie przeciwko Barcelonie, by w następnym niemiłosiernie męczyć się z Sibirem i podzielić się z punktami z niemal zdegradowanymi już graczami z Nowosybirska. Również personalnie kadra CSKA prezentuje się okazalej od tej, jaką dysponuje Kurban Bierdyjew. Szczególnie widać to w linii ataku. Turkmeński szkoleniowiec z pewnością zazdrości swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi takich piłkarzy, jak Oliseh, Doumbia i Vagner Love. Ich statystyki prezentują się wręcz imponująco. Gracz z Wybrzeża Kości Słoniowej w dziesięciu meczach strzelił osiem goli, a Brazylijczyk tyle samo w 11. Dla odmiany Aleksiej Miedwiediew w barwach Rubinu w siedmiu spotkaniach zaliczył jedni trafienie, Obafemi Martins w dziesięciu dwa, a Siergiej Kornilenko ostatnie dwa gole zdobył 21 sierpnia jako gracz Tomu Tomsk.

Sytuacja w tabeli jest lepsza dla „Wojskowych”. Co prawda, tracą do kazańczyków dwa oczka, lecz mają do rozegrania dwa zaległe spotkania. Tylko pokonanie ich gwarantuje czempionom zachowanie matematycznych szans na trzeci z rzędu tytuł. To z pewnością będzie ich motywowało do dobrej gry, choć nie przemawia za nimi bilans bezpośrednich spotkań. W 18 rozegranych od 2004 roku starciach między tymi zespołami moskwianie triumfowali 11 razy na pięć wygranych przyjezdnych z Tatarstanu. Przed meczem zdecydowanie więcej argumentów po swojej stronie mają uczestnicy Ligi Europejskiej. Nie ma żadnych wątpliwości, że czeka nas wielki mecz, którego stawką jest być albo nie być w konkurencji o tytuł.











