– Zostawiam znakomitą drużynę, która jest pewna swoich sił – powiedział Walery Gazzajew po meczu „Wojskowych” z Nancy, tym samym spełniając swoją obietnicę z lata, że zostawi stołek trenerski po zakończeniu sezonu dla jego podopiecznych.
Latem Walery Gazzajew i prezydent moskiewskiego klubu, Jewgienij Giner, oświadczyli, że ten pierwszy odejdzie z zajmowanego przez siebie stanowiska, ale dopiero po ostatnim meczu w sezonie 2008. Przyczyną takiej decyzji obu panów były kiepskie wyniki „Czerwono-granatowych” i niezdrowa atmosfera w drużynie. Brazylijski legion „Wojskowych” nie spełniał pokładanych w nim nadziei, CSKA potrzebował świeżej krwi, między innymi w sztabie trenerskim. Gazzajew, komentując całe zamieszanie, mówił wówczas, że jest zmęczony piłką i musi odpocząć, ale nie zostawi drużyny na półmetku czempionatu.

Wydawałoby się, że ten sezon można było odpuścić i czekać na następny, kiedy drużynę poprowadzi nowy szkoleniowiec, ale przyszła kolej na wielkie derby Moskwy, w którym CSKA zgniótł Spartak, Vagner strzelił hat-trick, a na horyzoncie pojawiła się nowa gwiazda Ałana Dzagojewa. Ten mecz okazał się przełomowym; po tym zwycięstwie byli zdobywcy Pucharu UEFA odnosili kolejne, grając przy tym świetną piłkę i powoli zbliżając się do liderów Premier Ligi. Ostatecznie „Wojskowi” zasłużenie zdobyli srebrne medale. W PUEFA CSKA przed meczem z Nancy odniósł pięć zwycięstw w pięciu meczach! W fazie grupowej rozgromił Deportivo (3:0) i Feyenord (3:1) i skromnie, ale nie mniej pewnie, pokonał polski Lech (2:1).
W sytuacji, kiedy drużyna ma za sobą znakomity sezon, wszyscy zapomnieli o obietnicy danej latem przez Gazzajewa. Jak można opuścić drużynę, kiedy ta wygrywa wszystko, co się da!? Ale stało się! CSKA bez trenera!











