Cracovia – Ruch. Ależ to był mecz. „Pasy” grając w dziesiątkę, zremisowały z „Niebieskimi” 4:4. Udało się, jednak nie obyło się bez słabych momentów. Ekipa ze stadionu Piłsudskiego w dalszym ciągu powiela te same błędy, brakuje jej dokładności i skuteczności, nie ma płynności i są chwile, kiedy w boiskowe poczynania wkrada się chaos. Czego piłkarzom Jacka Zielińskiego nie można odmówić? Ambicji. Widać, że na osiąganiu dobrych wyników mocno im zależy, starają się i chcą… czasami jednak to nie wystarcza.
– Bardzo chcemy zrehabilitować się za dotychczasowe występy u siebie, chcemy złapać pozytywny power i dla kibiców, i dla siebie. Jesteśmy mocno zmobilizowani i skupieni i liczę na to, że wreszcie ruszymy – mówił jeszcze przed meczem Zieliński.
Nie do końca się jednak udało, bo…
Cracovia, ach ta Cracovia. Co ci kibice z nią mają… Nie jest to sezon graczy z Krakowa balansujących na niebezpiecznej krawędzi przy końcu tabeli ekstraklasy. Kryzys zespołu trwa w najlepsze, za wiele się nie zmienia, jednak mimo wszystko i przy całej tej futbolowej mizerii można dostrzec parę plusów czy jakichś malutkich światełek na końcu tego bardzo obecnie ciemnego tunelu.
• Bramka Patryka Makucha dobrym znakiem?
• Czy można liczyć na Rózgę i Knapa?
• Czy liczby Cracovii zmieniają się na lepsze?
Statystycznie nic się nie zmienia, nie widać żadnej poprawy
Mecz z Ruchem był dla Cracovii tym z cyklu „być albo nie być”. Zawodnicy pod dowództwem Jacka Zielińskiego muszą wygrywać i gromadzić potrzebne punkty, bo przecież, jak się wydaje, nie chcą drżeć o pozostanie w ekstraklasie. Niestety mimo objęcia prowadzenia i względnie dobrych pierwszych piętnastu minut wkradły się błędy, które doprowadziły do osłabienia zespołu, a w dalszej konsekwencji do morderczej walki o dobry rezultat. „Pasy” walczyły, udało się zremisować, a co ważniejsze, nie przegrać, ale jak zwykle zespół zagrał tak, jak wcześniej przyzwyczaił, czyli… nijak.
Tygodnie mijają, a w grze drużyny nic się nie zmienia. Ciagle nie ma skuteczności, dokładności i taki stan rzeczy zaczyna przerażać, ponieważ w kadrze Cracovii nie brakuje przecież jakościowych piłkarzy. Rakoczy, Makuch, Bochnak, Kallman to nie są parodyści. Nie mają jednak szczęścia, a jak nie idzie, to już nie idzie po całości.











