Cracovia ratuje remis


18 lutego 2012 Cracovia ratuje remis

Cracovia Kraków zremisowała na własnym obiekcie z Lechią Gdańsk 1:1. Bramki w tym meczu zdobywali Wiśniewski dla Lechii oraz Van der Biezen dla Cracovii.


Udostępnij na Udostępnij na

Koen van der Biezen zdobył wyrównującą bramkę
Koen van der Biezen zdobył wyrównującą bramkę (fot. Grzegorz Rutkowski/iGol.pl)

W pierwszej wiosennej kolejce sporą ciekawość zawsze wzbudzają boiska poszczególnych drużyn. Trzeba jednak przyznać, że murawa na stadionie Cracovii, przynajmniej jak na razie, wyglądała na najlepiej przygotowaną w całej T-Mobile Ekstraklasie. Pomimo dobrych warunków do gry w pierwszej części meczu piłkarze obu drużyn nie zachwycili kibiców zgromadzonych na stadionie oraz przed telewizorami.

Paweł Janas wrócił na ławkę trenerską. Jego Lechia nie zdołała jednak pokonać Cracovii
Paweł Janas wrócił na ławkę trenerską. Jego Lechia nie zdołała jednak pokonać Cracovii (fot. Leszek Wasilewski)

Najlepszą okazję Cracovia miała w 10. minucie meczu. Z lewej strony boiska rzut wolny wykonywał Suart. Obrońca „Pasów” wrzucił idealnie na głowę Szeligi, który jednak w doskonałej sytuacji uderzył obok bramki gości. Kilkadziesiąt sekund później to Lechia mogła objąć prowadzenie. Traore świetnym prostopadłym podaniem obsłużył Lukjanovsa. Ten chciał jeszcze poszukać partnera z zespołu, ale futbolówka nie znalazła adresata. Zagranie Łotysza było jednak niebezpieczne, ponieważ przy odrobinie szczęścia mogło nawet znaleźć drogę do bramki strzeżonej przez Kaczmarka.

W 34. minucie na zaskakujący strzał z boku boiska zdecydował się jeszcze Deleu, lecz i jego próba była niecelna.

Doping kibiców Cracovii
Doping kibiców Cracovii (fot. Grzegorz Rutkowski/iGol.pl)

Drugą część gry od mocnego uderzenia rozpoczęli goście. Wiśniewski uwolnił się spod opieki obrońców i uderzył na bramkę Kaczmarka. Wydawało się, że niezbyt mocny, płaski strzał nie sprawi problemu golkiperowi Cracovii, ale dość niespodziewanie chwilę później Kaczmarek musiał wyciągać piłkę z siatki. Trzeba przyznać, że interwencja bramkarza gospodarzy powinna być zdecydowanie lepsza.

Im bliżej było końca spotkania, tym bardziej atakowała Cracovia. W 68. minucie prawdziwe wejście smoka mógł zanotować Matulevicius. Długa piłka trafiła na głowę Van der Biezena, który zgrał ją za obrońców. Tam znalazł się Litwin, którego w ostatniej chwili uprzedził golkiper gości. Swoją szansę miał również Ntibazonkiza. Jego uderzenie z woleja nie trafiło jednak w bramkę. Piłkarz z Burundi kolejną szansę na zdobycie gola miał w 87. minucie. W polu karnym zwodem minął obrońcę i oddał bardzo nieprzyjemny strzał, który nogami obronił Pawłowski. Nie minęła minuta, a młody bramkarz Lechii musiał wyciągać piłkę z bramki. Do akcji ofensywnej podłączył się Suart. Jego dośrodkowania nie zdołał wybić Vucko, dzięki czemu futbolówka trafiła do niekrytego Van der Biezena, który z pięciu metrów strzałem z woleja wpakował ją do siatki bezradnego w tej sytuacji Pawłowskiego.

Trzeba przyznać, że po słabej pierwszej połowie, druga część gry przyniosła sporo emocji. Na pochwałę zasługuje ambitna walka Cracovii, która do końca walczyła choćby o remis. Dzięki jednemu punktowi zdobytemu w pojedynku z Lechią Cracovia kosztem ŁKS-u wydostała się ze strefy spadkowej.

Najnowsze