Cracovia remisuje, choć przez większość meczu prowadziła. Piast nie był w stanie pokonać Sebastiana Madejskiego z gry i potrzebował do tego rzutu karnego. Jak zagrały oba zespoły i jakie wnioski możemy wyciągnąć po ostatnim starciu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy?
Cracovia – bezpośrednia gra przyniosła efekty
Piłkarze trenera Jacka Zielińskiego wyszli na mecz z Piastem z konkretnym planem taktycznym. Zakładał on zneutralizowanie jednej z największych zalet gliwiczan – pressingu. Postawili oni na bezpośrednią grę długimi podaniami. I nie były to wyśmiewane przez wielu typowe „lagi”, a naprawdę przygotowane i przemyślane długie podania. W kilku sytuacjach Cracovia potrafiła stworzyć tymi zagraniami zagrożenie pod bramką Piasta. To właśnie po tak rozegranym kontrataku swoją bramkę zdobył Källman.
Kluczowy w tym schemacie rozgrywania zdecydowanie był Patryk Makuch. W kilku sytuacjach udało mu się szybko obrócić z obrońcą na plecach, a następnie celnie dograć piłkę do wybiegającego kolegi z zespołu. Niestety poza nim mało kto w zespole Cracovii dysponował tak dobrym przeglądem pola, przez co jakość kontr znacznie spadła po jego zejściu z boiska.
Na pochwałę zdecydowanie zasłużył także Michał Rakoczy. Młody pomocnik występował dziś w roli box to box i zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Kilkukrotnie przerwał on atak zespołu Piasta sprawnym odbiorem. Gdyby nie on, gliwiczanie z pewnością mieliby okazję wyjść z kilkoma kontrami.
Sebastian Madejski – bohater Cracovii
Na osobny akapit zasłużył najlepszy piłkarz meczu – Sebastian Madejski. Bramkarz Cracovii czterokrotnie obronił strzały piłkarzy Piasta z bliskiej odległości, w tym aż trzy w ciągu jednej minuty. Wydawało się, że nikt nie jest w stanie go dziś pokonać. Ostatecznie jednak został pokonany strzałem Patryka Dziczka. Mimo to bramkarz Cracovii zasłużył na ogromne pochwały i jest naszym zdaniem głównym faworytem do roli piłkarza meczu.
Warto pokrótce przypomnieć historię golkipera Cracovii, dla którego jest to pierwszy sezon na poziomie ekstraklasy – a ma on już 26 lat. Wcześniej występował m.in. w Motorze Lublin, Olimpii Elbląg czy Wiśle Puławy. Choć to dopiero piąta kolejka obecnego sezonu, jego historia z miejsca może kandydować do grona największych niespodzianek sezonu.











