Cracovia przez wielu w tym sezonie stawiana już była na najwyższym podium w polskiej lidze. Tymczasem podopieczni Michała Probierza notują trzecią porażkę z rzędu, a ich szanse na dogonienie warszawskiej Legii topnieją coraz bardziej.
Michał Probierz w Krakowie dostał kredyt zaufania i warunki do prowadzenia drużyny, o jakich wielu mogłoby tylko pomarzyć. Stąd też oczekiwania powinny i są wysokie. Jeszcze do niedawna wydawać by się mogło, że „Pasy” będą liczyć się w walce o tytuł mistrza Polski. Ostatnie wyniki przekreślają jednak ich szanse na końcowy sukces.
Cracovia a presja wyniku?
Cracovia praktycznie od początku rundy rewanżowej spisuje się przeciętnie. I o ile przez pierwsze trzy kolejki można było przymknąć na to oko, bo te punkty zawodnicy Probierz dostarczali, o tyle teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Kryzys wisiał w powietrzu niemal od początku tej rundy. W końcu nadszedł… Należy dodać, że w jednym z najważniejszych momentów dla „Pasów”. Być może ta seria trzech porażek z rzędu jest wynikiem zbyt wysokiej presji nałożonej na zawodników z grodu Kraka, a może po prostu brakuje im argumentów, by być na topie przez cały sezon?
Najpierw przyszła porażka z Piastem Gliwice 0:1, gdy cały zespół spisał się po prostu słabo. Mistrz Polski nie jest drużyną z zeszłego roku i Cracovia chcąca liczyć się w walce o tytuł, powinna z gliwiczanami wygrać. Stało się inaczej, co zaowocowało początkiem „małego kryzysu” w Krakowie. Następnie doszło do starcia z Legią Warszawa, w którym krakowianie nawet nie podnieśli rękawicy. Dziwne zagrania Probierza, który próbował w ten sposób „zaskoczyć” legionistów i Vukovicia, spaliły na panewce. Legia wygrała i odskoczyła Cracovii.
Ostatnia porażka sprawiła, że spełnił się najgorszy sen kibiców „Pasów”. Wisła Kraków pokonała ich zespół 2:0 i to „Biała Gwiazda” rządzi w Krakowie. I znów widzieliśmy Cracovię, która może i próbowała, ale nie była w stanie przeciwstawić się zawodnikom Artura Skowronka.
Może winny trener/prezes?
W całej tej przykrej dla kibiców Cracovii sytuacji nie sposób nie wspomnieć o Michale Probierzu. Polski „Pep Guardiola”, jak kiedyś określało go media, który stawia się w pozycji „sumienia polskiej piłki”, prawdopodobnie kolejny sezon może spisać na straty. Według niego powodem tego kryzysu faktycznie jest presja. Oto, co powiedział na konferencji prasowej po derbach Krakowa:











