Gorzką pigułkę w niedzielę przełknąć musiał Guus Hiddink. Prowadzone przez niego Anży Machaczkała przegrało w Moskwie z Lokomotiwem 0:1. Bramkę na wagę trzech punktów strzelił Denis Głuszakow.
Początek spotkania do najciekawszych nie należał. Gospodarze potrzebowali aż pięciu minut, by wypracować sobie pierwszą dogodną sytuację. Zakończyła się ona wysokim dośrodkowaniem w kierunku Romana Pawliuczenki. 60 sekund później w mecz wszedł Guilherme, bez większych problemów broniąc uderzenie Mbarka Boussoufy z 25 metrów. Zaraz po tym Manuel Da Costa na rzut rożny wybił futbolówkę po próbie Olega Szatowa. Zaraz po odważnej interwencji brazylijskiego golkipera na przedpolu, w kolejnej sytuacji znalazł się Pawliuczenka. Tym razem udało mu się oddać strzał, ale piłka posłana w krótki róg trafiła jedynie w boczną siatkę. W 12. minucie po odegraniu Dmitrija Torbinskiego przed szansą pokonania Władimira Gabułowa stanął Renat Janbajew, lecz potężnie przestrzelił. Zaraz po tym po drugiej stronie boiska zrobiło się bardzo gorąco. Otrzymawszy piłkę Odił Ahmedow, minął Da Costę, po czym stanął oko w oko z Guilherme. Mogąc podać do lepiej ustawionego Szatowa, zdecydował się na uderzenie, które Brazylijczyk z najwyższym trudem wybronił.
Około 19. minuty ponownie uaktywnił się Pawliuczenko. Najpierw, wychodząc sam na sam z Gabułowem, został złapany na spalonym, a chwilę później jego strzał głową minął bramkę rezerwowego reprezentacyjnego golkipera. W kolejnej akcji Lokomotiwu bramkarz gości mógł mówić o ogromnym szczęściu. Po otrzymaniu futbolówki od Felipe Caicedo sam na sam z nim stanął Magomed Ozdojew. Młodemu pomocnikowi udało się zmylić golkipera, lecz piłkę posłał po zewnętrznej stronie słupka. 180 sekund później pewną interwencją popisał się Guilherme. Brazylijczykowi nie sprawiło problemów uderzenie w krótki róg Szatowa wypatrzonego przez Samuela Eto’o. Zaraz po tym bramkarz „Loko” poradził sobie z wrzutką Jurija Żyrkowa, by zapoczątkowana przez niego akcja zakończyła się spalonym Pawliuczenki.
Na początku ostatniego kwadransa pierwszej połowy drobna sztuczka nie udała się Torbinskiemu, który niewiele spudłował. W rewanżu podobnego zagrania spróbował Boussoufa, lecz Guilherme znalazł się tam, gdzie być powinien. Na chwilę gra się uspokoiła, by emocje wróciły wraz z rajdem Janbajewa i ogromnym pudłem Dmitrija Tarasowa. Długo z rewanżem nie czekał Eto’o. W swoim stylu huknął z 23 metrów, zmuszając bramkarza do sporego wysiłku. W podobnym stylu wynik chciał zmienić Pawliuczenko, lecz w jego przypadku futbolówka wyszła na rzut rożny po odbiciu się od jednego z obrońców. W 42. minucie antybohaterem Lokomotiwu stał się Caicedo. Po wrzutce z narożnika Torbinskiego i zgraniu głową Tarasowa otrzymał futbolówkę dwa metry przed bramką. Jednak, zamiast doprowadzić do zmiany wyniku, huknął najpierw w Gabułowa, a potem powyżej poprzeczki.
Na początku drugiej połowy nieco lepiej spisywali się goście. Oni jako pierwsi zagrozili bramce przeciwników, ale mocny strzał Eto’o poleciał wprost w ręce interweniującego Guilherme. Zaraz po tym po drugiej stronie boiska pewnie w „szesnastce” Gabułowa powstrzymany został Torbinski. W 52. minucie próbkę swoich możliwości technicznych pokazał Jurij Żyrkow. Ładnie zakręcił futbolówką, ale posłał ją nad poprzeczką. Parę chwil później padł faulowany przez Ozdojewa, przez co Anży zyskało rzut wolny w dość niebezpiecznej odległości od pola karnego. Wrzutka na Eto’o została jednak wybita przez Tarasa Burłaka. Po kolejnym niecelnym uderzeniu Torbinskiego, Lokomotiw miał znakomitą szansę na strzelenie gola. Po wstrzeleniu piłki w „szesnastkę” przez Pawliuczenkę Samba odciął od niej Ozdojewa, lecz ta trafił do Caicedo. Ten szybko się odwrócił, przełamał ręce Gabułowowi, ale trafił w poprzeczkę.










