Po wtorkowej porażce Interu z Schalke włoskie zespoły pożegnały się już z tegoroczną edycją europejskich pucharów. Teraz wszyscy skupiają się już tylko na krajowych rozgrywkach. W najbliższy weekend rozegrana zostanie 33. kolejka Serie A, w której najciekawiej zapowiada się pojedynek Napoli z Udinese.
Ta runda spotkań rozpocznie się jednak od meczu Romy z Palermo. W ekipie ze stolicy Włoch bardzo dobrze spisuje się ostatnio kapitan zespołu, Francesco Totti. To głównie dzięki niemu podopieczni Vincenzo Montelli zachowują jeszcze realne szanse na czwarte miejsce w tabeli, które zagwarantuje im udział w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Palermo ostatnio nie radzi sobie najlepiej. Nie pomogła nawet kolejna zmiana szkoleniowca. Do klubu powrócił Delio Rossi i w swoim powtórnym debiucie był bardzo bliski wygranej. Cesena w ostatnich minutach meczu, mimo gry w dziewiątkę, doprowadziła bowiem do wyrównania i Palermo nie mogło cieszyć się z wydawałoby się pewnych trzech punktów. Teraz piłkarze z Sycylii będą chcieli zapomnieć o tamtym niepowodzeniu i wywalczyć korzystny rezultat w Rzymie.

Sobotniego wieczoru swoje pojedynki rozegrają oba kluby z Mediolanu. Na San Siro pozostanie drużyna Milanu, a przeciwnikiem ekipy liderującej we włoskiej ekstraklasie będzie Sampdoria Genua. Drużyna z Genoi notuję porażkę za porażką i znajduje się teraz tuż nad strefą spadkową. Aby uchronić się przed niespodziewanym widmem gry w Serie B, zespół musi zacząć wygrywać. W wyjazdowym meczu z Milanem będzie to jednak arcytrudne zadanie. Inter zmierzy się natomiast z Parmą na jej terenie. Podopieczni Leonardo będą chcieli otrząsnąć się po wtorkowej porażce i zdobyć trzy punkty w starciu z nieprzewidywalnym rywalem. Parma może bowiem pokonać nawet zespół z czołówki, ale równie dobrze przegrać z outsiderem. A punkty są im niezwykle potrzebne, ponieważ oni również znajdują się nad jednym z ostatnich miejsc, które gwarantują utrzymanie w Serie A.
Tradycyjnie najwięcej spotkań rozpocznie się niedzielę o godzinie 15. Spośród nich najciekawiej zapowiada się mecz Fiorentiny z Juventusem Turyn. Artur Boruc będzie miał kolejną okazję do zmierzenia się z wielkim zespołem. Milanu Polak powstrzymać nie zdołał, ale w starciu z turyńskimi napastnikami wcale nie jest bez szans. Podopieczni Sinisy Mihajlovicia znajdują się na bezpiecznym miejscu w środku tabeli i w zasadzie nie walczą już o nic, poza własną satysfakcją i zaufaniem kibiców. Właśnie taka sytuacja może pozwolić polskiemu bramkarzowi na zaprezentowanie pełni swoich umiejętności. „Juve” wciąż ma natomiast nadzieję na miejsce w europejskich pucharach na przyszły sezon i każdy mecz będzie dla tego klubu bardzo ważny. Dla turyńczyków liczą się bowiem już obecnie tylko i wyłącznie zwycięstwa.












