Już za nieco ponad miesiąc reprezentacja Polski rozegra bardzo ważne spotkanie eliminacyjne na Stadionie Narodowym z Gruzją. Choć w pierwszym meczu z tym rywalem podopieczni Adama Nawałki zwyciężyli aż 4:0, scenariusz ten wcale nie musi się powtórzyć. Tym bardziej jeśli na prawej stronie defensywy wystąpi Paweł Olkowski.
Wszyscy doskonale pamiętamy, jak łatwo zawodnika niemieckiego FC Koeln ogrywali Irlandczycy w niedawnym starciu z naszymi „Orłami”. Piłkarze z Wysp ośmieszali młodego obrońcę niczym dziecko i co rusz posyłali groźne dośrodkowania w pobliże bramki strzeżonej przez Łukasza Fabiańskiego. Głosy niektórych kibiców usprawiedliwiających błędy byłego gracza Górnika Zabrze jego młodym wiekiem i małym doświadczeniem reprezentacyjnym nie przemawiają do mnie kompletnie. Należy pamiętać, że Olkowski ma już 25 lat, więc trudno doklejać mu cały czas etykietkę młodego zdolnego. W tym wieku futboliści osiągają pełnię swoich umiejętności, a i doświadczenia również mają zazwyczaj pełen worek. Co prawda Paweł rozegrał dla narodowej reprezentacji dopiero dziewięć spotkań, ale chwalony jeszcze kilka miesięcy temu ze wszech stron za świetne występy nie tylko w roli defensora, ale i skrzydłowego „Kozłów” powinien udowodnić, że rzeczywiście jest piekielnie zdolny i gotowy, by w razie potrzeby zastąpić Łukasza Piszczka.
https://www.youtube.com/watch?v=n0g5AnQP5QQ
Mecz z kadrą „Eire” pokazał jednak, że przed wychowankiem Gwarka Zabrze wciąż długo droga, żeby dorównać poziomem starszemu koledze z Dortmundu. Ten z kolei bardzo często narzeka na różnego rodzaju, mniej lub bardziej, groźne urazy. Z powodu kontuzji stawu skokowego nasz najlepszy prawy obrońca musiał opuścić marcowe spotkanie o utrzymanie pozycji lidera grupy D. Zadanie kadrowiczom Adama Nawałki udało się zrealizować, ale kto wie, czy gdyby „Biało-Czerwoni” zagrali przeciwko Irlandii z „Piszczem” w składzie, nie zgarnęliby pełnej puli. 29-latek od lat stanowi najpewniejszy punkt polskiego bloku defensywnego, ale coraz to nowe dolegliwości nie pozwalają mu grać tak często, jak byśmy sobie tego wszyscy życzyli.
Miejsce Łukasza może zająć inny doświadczony zawodnik, Artur Jędrzejczyk. Problem jednak w tym, że na boisku nie widziano go już od kilku miesięcy, kiedy to doznał zerwania wiązadeł krzyżowych w kolanie. Nawet jeżeli lada moment zdoła powrócić do treningów, to na czerwcowy mecz z Gruzinami nie ma prawa być odpowiednio przygotowany. Co zatem zrobić ma nasz selekcjoner w przypadku, gdy Olkowski dalej będzie grał słabo, tłumacząc potem, że brakuje mu ogrania na arenie międzynarodowej, a Piszczek i „Jędza” będą się leczyć? Nawałka udowodnił już wszystkim, że potrafi wyjść obronną ręką z różnych opresji, ale przed nadchodzącym pojedynkiem eliminacji do EURO 2016 powinien (a że to zrobi — wcale nie wątpimy) rozpatrzyć różne scenariusze.











