Dramatyczny przebieg miało spotkanie 1/8 finału Pucharu Włoch. Sampdoria grając przez ponad połowę dogrywki w dziesiątkę, zdołała wyrównać i po konkursie rzutów karnych awansować do ćwierćfinału Coppa Italia.
Udinese to drużyna, która gra jedną z najatrakcyjniejszych piłek we Włoszech. Ostatnie dwa mecze świetnie dowiodły tej tezy. Dziś oczekiwano, że mecz z Sampdorią również będzie emocjonującym widowiskiem. Pierwszą część gry zdominowała Sampdoria. Podopieczni Luigi Di Carlo od pierwszych minut starali się przejąć inicjatywę. Długo nie oglądaliśmy sytuacji podbramkowej, ale gdy taka się stworzyła, od razu była stuprocentowa. W 23. minucie z prawego skrzydła dośrodkował Mannini, ale Pazzini uderzył tak nieprecyzyjnie, że futbolówka poszybowała ponad bramką. Po chwili swoją szansę miał Macheda, ale jego uderzenie lewą nogą obronił Belardi. Były gracz Manchesteru United dopiął swego w 32. minucie. Napastnik otrzymał podanie od Gubertiego i sprytnym strzałem pokonał bramkarza gości. Do końca pierwszej połowy „Sampa” nie oddała inicjatywy.
Po przerwie Francesco Guidolin dokonał istotnej zmiany. W miejsce Antonio Di Natale wszedł Alexis Sanchez. Chilijczyk wniósł sporo świeżości w poczynania ofensywne gości. Już w 56. minucie miał znakomitą okazję. Jednak napastnik z odległości trzech metrów nie potrafił pokonać bramkarza rywali. Dziesięć minut później na strzał z dystansu zdecydował się Cuadrado, ale futbolówka minęła prawy słupek bramki. Na powodzenie Udinese czekało aż do 90. minuty. Wówczas dwójkową akcję przeprowadzili Chilijczycy. Sanchez dograł piłkę do Isli. Ten jednym zwodem minął obrońcę i precyzyjnym strzałem pokonał Da Costę. „Zebrette” po raz kolejny uszczęśliwili swoich kibiców pod koniec spotkania.
Dogrywka rozpoczęła się w sposób wymarzony dla gości. Z rzutu rożnego na krótki słupek dośrodkował Alexis Sanchez. Piłkę w tak niefortunny sposób przedłużył jeden z obrońców Sampdorii, że spadła ona na głowę Denisa, który nie miał problemów z pokonaniem bramkarza gospodarzy. Zabójcza odpowiedź „Blucerchiati” mogła przyjść natychmiastowo. Strzałem z woleja popisał się Mannini, ale na wysokości zadania stanął Belardi. W 99. minucie nerwy puściły Dessenie. Po starciu z Armero Włoch domagał się faulu. Sędzia zignorował jego protesty, więc ten ostentacyjnie zaczął bić brawo w stronę arbitra. Domenico Celi pokazał czerwoną kartkę. Tuż przed końcem pierwszej części dogrywki z rzutu wolnego uderzał Pazzini, ale piłka tylko opieczętowała poprzeczkę.
Po zmianie stron tym razem szczęście było po stronie gospodarzy. W 107. minucie Pasquale sfaulował w polu karnym Poliego. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Rzut karny na bramkę zamienił Pazzini. Po tym golu gra przeniosła się na połowę Sampdorii. Okazję do strzelenia bramki miał Sanchez, ale ładną paradą popisał się Da Costa. Jeszcze w 120. minucie rzut wolny z siedemnastu metrów egzekwował chilijski napastnik, ale piłka nie powędrowała w światło bramki. Po tym strzale sędzia zakończył mecz i zarządził konkurs rzutów karnych.
W konkursie „jedenastek” obie drużyny były bezbłędne aż do 4. serii. Wówczas Reto Ziegler uderzył mocno, ale za wysoko, bo piłka zatrzymała się na poprzeczce. Po tej próbie przed szansą stanął German Denis. Gdyby Argentyńczyk strzelił, to Udinese zagrałoby w 1/4 finału Pucharu Włoch. Na wysokości zadania stanął Da Costa i obronił tę „jedenastkę”. Kończący 5. serię Pazzini nie pomylił się. Następny w kolejce był Mauricio Isla. Chilijczyk uderzył precyzyjnie przy słupku, ale świetnym refleksem popisał się bramkarz Sampdorii i odbił futbolówkę. Decydujący cios zadał Fernando Tissone, który uderzeniem podcinką pokonał Belardiego. Po dramatycznym meczu okraszonym konkursem rzutów karnych do dalszej rundy Coppa Italia przepustki załatwili sobie piłkarze ze stolicy Ligurii.










