Meczem Napoli z Bologną rozpoczął się ciąg dalszy rywalizacji w ramach piłkarskiego Pucharu Włoch. We wtorkowy wieczór podczas spotkania 1/8 finału lepszymi okazali się „Azzurri”. Po golach Hassana Yebdy i Ezequiela Lavezziego pokonali 2:1 zespół z regionu Emilia-Romania i awansowali jednocześnie do ćwierćfinału rozgrywek.
Od początku nie było wątpliwości, kto jest faworytem rywalizacji. Wicelider Serie A, zespół SSC Napoli, już w pierwszej minucie mógł zdobyć gola za sprawą Marka Hamsika. Słowakowi zabrakło jednak odrobiny precyzji. Drużyna Bologni targana problemami finansowymi, w dodatku bez najlepszego strzelca w osobie Marco Di Vaio, była tylko tłem dla gospodarzy. Kolejna dobra sytuacja podopiecznych Waltera Mazzarriego miała miejsce w 8. minucie. Wspomniany wcześniej Hamsik tym razem popisał się kapitalnym podaniem do Juana Zunigii. Kolumbijczyk stając jednak oko w oko z bramkarzem gości, zmarnował ostatecznie okazję na zdobycie prowadzenia. Chwilę później kibice zgromadzeni na stadionie San Paolo mieli powody do satysfakcji. Inicjatorem takiego przebiegu zdarzeń był Hassan Yebda. Wyśmienicie wykonany rzut różny przez Lavezziego spowodował, iż Algierczyk nie miał innego wyjścia, jak tylko umieścić futbolówkę w bramce strzeżonej przez weterana, Cristiano Lupatellego. Gol ten pozwolił uspokoić grę „Błękitnych”, aczkolwiek nie zmieniło to faktu, iż Napoli chciało jak najszybciej podwyższyć wynik.

Jedyny jeszcze włoski uczestnik Europa League praktycznie zamknął w pierwszej części gry swoich adwersarzy na ich własnej połowie. Przewaga neapolitańczyków była bezapelacyjna. Zwieńczeniem wysiłku Napoli był kolejny gol zdobyty w 23. minucie. W tej sytuacji w roli głównej wystąpili przede wszystkim Marek Hamsik oraz Ezequiel Lavezzi. Dobrze przy całej sytuacji statystował także Zuniga. Akcja, która zainicjowała gola dającego dwubramkowe prowadzenie gospodarzom, zaczęła się z prawej strony boiska. Kapitalnym dośrodkowaniem popisał się błyskotliwy Marek Hamsik, który dostrzegł w polu karnym Lavezziego, a ten z kolei markując strzał, uderzył z prostego podbicia i po raz drugi Lupatelli musiał wyciągać piłkę z własnej siatki. Do końca pierwszej połowy nic się nie zmieniło i na tablicy wynikowej przedstawiał się rezultat 2:0.
Druga odsłona meczu nie była już tak jednostronna, jak pierwsza. Goście za sprawą przede wszystkim Riccardo Meggioriniego zdołali nie raz doprowadzić do szybszego bicia serca kibiców zgromadzonych na obiekcie św. Pawła w Neapolu. Wysiłkiem i pracą ludzie się bogacą, być może takie słowa mogły paść z ust szkoleniowca Bologni, Alberta Malesaniego. Mianowicie, w drugich czterdziestu pięciu minutach goście wyglądali zdecydowanie lepiej i wzięli sobie mocno do serca zdania wypowiedziane w szatni przez ich trenera. Ostre słowa przyniosły efekt w postaci gola. Bramka dla „Rossoblu” padła z rzutu karnego wywalczonego przez najlepszego zawodnika wśród ekipy przyjezdnej, pomocnika Meggioriniego. Sam poszkodowany podszedł do ustawionej na jedenastym metrze piłki i pewnym uderzeniem nie dał najmniejszych szans na udaną interwencję bramkarzowi, Gennaro Iezzo.











