Drugim spotkaniem, które odbyło się podczas środowego wieczoru w ramach rozgrywek o piłkarski Puchar Włoch, była konfrontacja Interu Mediolan z Genoą. W momentami emocjonującym spotkaniu pod dowództwem nowego trenera zespół „Nerazurich” wywalczył awans do ćwierćfinału rozgrywek po wygranej 3:2 nad „Grifone”. Bohaterem spotkania został namaszczony Samuel Eto’o.
Mecz na stadionie San Siro w stolicy Lombardii był okazją do zaprezentowania umiejętności od pierwszej minuty przez nowego zawodnika w kadrze Leonardo. Mowa rzecz jasna o Andrea Ranocchi, zawodniku notabene sprowadzonym do Mediolanu z Genoi. Przechodząc natomiast do przebiegu wydarzeń, które miały miejsce na murawie, przyznać należy, iż spotkanie od początku ułożyło się dla mediolańczyków wyśmienicie. Już w 14. minucie gry na indywidualny pokaz dryblingu w polu karnym rywali zdecydował się Samuel Eto’o. Kameruńczyk, trzymając piłkę krótko przy nodze, minął absorbujących go zarówno Emiliano Morettiego, jak i Domenico Criscito, po czym zdecydował się na kąśliwe uderzenie. Piłka w efekcie wylądowała w siatce bramki Genoi, tym samym prowadzenie dla „Niebiesko-czarnych” okazało się faktem.
Szybko zdobyty gol przez mediolańczyków spowodował załamanie się planu na grę podopiecznych Davide Ballardiniego. Spotkanie przyjęło charakter frywolnej rozgrywki w środkowej strefie boiska. Goście próbowali zagrozić swoim adwersarzom między innymi podczas stałych fragmentów gry, lecz albo słaby tego dnia był Rudolf Gergely, albo też na posterunku był Luca Castellazzi. Pod koniec pierwszej części spotkania błąd w kryciu przez „Rossoblu” wykorzystał wyśmienicie dysponowany Eto’o i po kapitalnym przyjęciu futbolówki zdobył gola na 2:0. Trzykrotnie wybierany piłkarzem roku Afryki zawodnik, wykorzystał fantastyczne podanie z prawej strony boiska i nie pozostawił złudzeń swoim rywalom na wywiezienie korzystnego wyniku z północy Włoch, aplikując im już drugiego gola. Warto odnotować fakt, iż była to 18. bramka w tym sezonie zdobyta przez reprezentanta Kamerunu (biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, w których zawodnik występuje).
Druga część gry w ramach Pucharu Włoch, który nazywany jest w obecnym sezonie także Pucharem 150. Rocznicy Zjednoczenia Italii, zaczęła się od zmiany w zespole z Luigi Ferraris. Na boisko wprowadzony przez szkoleniowca Davide’a Ballardiniego został Gian Domenico Mesto. Niespełna dziewięć minut po wznowieniu gry po przerwie Nicola Pierpaoli zmuszony został do odgwizdania rzutu karnego. Faulowany w „szesnastce” przez nowy nabytek ubiegłorocznego triumfatora Serie A i Ligi Mistrzów Andreę Ranocchię został Rudolf Gergely. Desygnowany do egzekwowania „jedenastki” został Houissine Kharja, który zdobył kontaktowego gola i tablica na obiekcie imienia Giuseppe Meazzy wyświetlała już rezultat 2:1.
W 58. minucie doszło do dziwnego splotu wydarzeń. Zdezorientowany Muntari dowiedział się od arbitra głównego, iż ma opuścić plac gry, gdyż trener ma inny plan na poczynania boiskowe swoich zawodników. Leonardo zdecydował się na następujący manewr: w miejsce Muntariego wprowadził Jonathana Biabianiego. Ghańczyk, opuszczając murawę, nie krył konsternacji, czego efektem było mozolne opuszczanie boiska. Za ową postawę zawodnik został ukarany żółta kartką, ponieważ sędzia uznał, iż chce skraść jak najwięcej cennych sekund, opuszczając płytę boiska. Po chwili być może jednak uśmiech na twarzy byłego zawodnika Portsmouth się pojawił, gdyż Kenijczyk McDonald Mariga wyprowadził swój zespół na prowadzenie 3:1. Młody zawodnik oddał strzał, przy którym po raz kolejny bezradny okazał się golkiper Genoi, Alessio Scarpi. Na kwadrans przed końcem meczu bardzo ładną akcję zainicjował Mesto, jednak strzał okazał się na tyle słaby, że po prostu nie mógł zaskoczyć bramkarza Interu. W doliczonym czasie trud piłkarzy z Ligurii został w pewnym sensie nagrodzony. Gola, zmniejszającego odrobinę gorycz porażki, zdobył joker, Giuseppe Sculli.










