W Rzymie nadal rządzi Roma. „Giallorossi” wygrywając 2:1, odnieśli czwarte z rzędu zwycięstwo nad Lazio. Zwycięski dzień ma swoją wymowę, gdyż dokładnie 20 lat temu zmarł legendarny prezes AS Roma, Dino Viola. To jemu piłkarze zadedykowali tę wygraną.
Po raz siedemnasty doszło do derbowego pojedynku Romy z Lazio w ramach Pucharu Włoch. Włosi przywiązani do magii cyfr liczyli, iż siódemka w liczbie okaże się szczęśliwa i przyniesie wiele emocji. Pierwsza połowa rozczarowała swoim poziomem. Szybciej doszło do przepychanki niż do pierwszej groźnej akcji. W 20. minucie Radu ostro zaatakował Burdisso i zawodnicy stoczyli szermierkę na słowa. Sędzia szybko ugasił piłkarskie emocje. W 22. minucie zawrzało pod bramką Julio Sergio. Ostrym dośrodkowaniem z głębi pola popisał się Brocchi, ale brazylijski bramkarz Romy pokazał swój świetny refleks. Pierwszy celny strzał z dystansu miał miejsce w 33. minucie. Z 25 metrów uderzał Zarate, ale strzał był tak słaby, że piłka ledwo doturlała się do rąk Julio Sergio. Ta próba była niejako synonimem mizernej pierwszej części gry. Lazio stworzyło jeszcze dobre sytuacje w ostatnich sekundach tej odsłony. Z rzutu wolnego strzelał Hernanes, ale wprost w ręce swojego rodaka. W pierwszej części meczu piłkarze skupili się przede wszystkim na ostrej grze oraz starali się szybko zażegnywać rodzące się akcje ofensywne.
Na początku drugiej części gry obraz nieco się zmienił. To Roma zaczęła przejmować inicjatywę. Akcja Riise z 51. minuty zakończyła się podyktowaniem rzutu karnego dla „Giallorossi”. Norweg dośrodkował piłkę, a Lichtsteiner ją zatrzymał. Skutecznym egzekutorem „jedenastki” okazał się Marco Borriello. Radość Romy nie trwała długo. W 57. minucie rozpędzonego Zarate w polu karnym nieprzepisowo zatrzymał Juan. Sędzia Mauro Bergonzi pewnie wskazał na jedenasty metr. Z rzutu karnego stan meczu wyrównał Hernanes. W dalszej części spotkania wciąż brakowało sytuacji podbramkowych. Tempo gry było szybkie, ale bezowocne. Przełom nastąpił w 77. minucie. Na indywidualny rajd zdecydował się Jeremy Menez. Francuzowi piłkę odebrał Radu, ale jej nie opanował, a ta trafiła pod nogi Simplicio. Brazylijczyk znalazł się w sytuacji sam na sam z Barnim i zachował się jak rasowy napastnik. Delikatnym, ale precyzyjnym strzałem w długi róg dał Romie prowadzenie. Odpowiedź Lazio była błyskawiczna. Futbolówkę na klatkę piersiową przyjął Floccari i bez zastanowienia oddał ekwilibrystyczny, ale minimalnie niecelny strzał. Lazio do końca meczu dzielnie atakowało, lecz obrońcy Romy stworzyli mur nie do przejścia. Ostatecznie to „Giallorossi” awansowali do dalszej rundy, w której zmierzą się z Juventusem.










