Efektywność, organizacja, wydobycie z piłkarzy absolutnego maksimum i wyzwolenie nieziemskiej pasji. Były trener Juventusu dostał do ręki wybitnie słabej jakości owoce (jak na standardy Italii), ale jednak nektar, który z nich wycisnął, mógłby być serwowany w najbardziej prestiżowych restauracjach na kuli ziemskiej.
Jeśli chodzi o samych trenerów, to Antonio Conte już wygrał w plebiscycie popularności na tych mistrzostwach. Żaden inny selekcjoner nie dostaje tak gromkich braw od prasy na całym świecie. Żaden nie jest tematem tak dużej liczby pozytywnych wpisów w mediach społecznościowych. Filmy, vine’y, kompilacje z zachowaniem Włocha przy linii bocznej w trakcie pojedynku z Hiszpanią obiegły cały świat.
Sobowtór Diego?
Czarna marynarka, czarna koszula, a i krawat w tych samych barwach. Do tego ekspresyjne zachowanie przy linii bocznej, pokrzykiwanie na poszczególnych piłkarzy. Skakanie, wrzaski, machanie rękoma. Wielu od razu skojarzyło to z innym, też całkiem uznanym szkoleniowcem, niejakim Diego Simeone.
Można się kłócić, czy to Conte jest największą gwiazdą tej ekipy. Jest przecież legendarny Gianlugi Buffon w bramce, obroną dyryguje zaś niezawodny Giorgio Chiellini. Ale nie byłoby ich sukcesu, gdyby nie osoba, która potrafiła do tych fundamentów udanie dokooptować pozostałe elementy, nieco mniej jakościowe, tworząc zespół.
Na tym turnieju oglądaliśmy już wystarczająco wiele drużyn, które prezentowały się nieźle na papierze, miały mocne nazwiska. Ale gdy przychodziło do weryfikacji na zielonym trawniku, widzieliśmy pojedyncze nazwiska, nie wspólnie działającą grupę.
Włoski Ordnung
Jak wspomnieliśmy, bramka jest obstawiona naprawdę klasowo. To samo ze stoperami, których cała trójka gra na co dzień w Juventusie. Wyżej jednak zaczyna się robić (teoretycznie) gorzej. Na pozycjach wahadłowych bocznych grają zazwyczaj Florenzi i Darmian, choć z Hiszpanią zobaczyliśmy de Sciglio. Środek pola stanowili Marco Parolo, Daniele de Rossi i Emanuele Giaccherini. Z przodu – od początku Euro – grają Graziano Pelle z Southampton i Eder z Interu. Pierwszy w minionym sezonie często przegrywał rywalizację o miejsce w składzie z Shane’em Longiem, piłkarzem, który już z Euro odpadł (z Irlandią). Drugi zaś zimą przeszedł do Interu, ale – łagodnie mówiąc – średnio się tam wpasował, bo zaliczył pół roku bez gola.
Przede wszystkim liczy się organizacja w obronie. Po Włochach widać, że dzięki Conte mają wpojone – ale i dobrze przećwiczone – przesuwanie się formacji, wzajemną asekurację, poszczególni zawodnicy zachowują odpowiednie odległości między sobą, a i wszystkie formacje nie są od siebie ani za blisko, ani za daleko. Gra obronna nie uchodzi za widowiskową, ale to, jak wykonywali ją gracze „Squarda Azzurra” w starciach z Belgią czy Hiszpanią, mogło tylko i wyłącznie zachwycać. Ochy i achy zarówno na trybunach, jak i przed telewizorami.










