Co w trawie piszczy? – mistrzostwa świata U-20 a dyspozycja „Biało-czerwonych”


Jak wygląda forma "Orłów" Magiery na kilka dni przed rozpoczęciem rywalizacji?

20 maja 2019 Co w trawie piszczy? – mistrzostwa świata U-20 a dyspozycja „Biało-czerwonych”

Jak co kilka lat i tym razem odbędzie się młodzieżowy turniej mistrzostw świata. To już 22. edycja tych rozgrywek. Będzie ona bardziej wyjątkowa, dlatego że odbędzie się u nas! Już w czwartek 23 maja przyszłe gwiazdy polskiego futbolu o godzinie 20:30 "staną w szranki" z reprezentacją Kolumbii. My tymczasem przyjrzymy się dyspozycji zawodników, których na co dzień możemy spotkać na stadionach ekstraklasy. Mimo że wiele osób już dawno postawiło krzyżyk na naszej lidze, to w przypadku młodzieżowców powinniśmy spojrzeć nieco innym okiem. W kadrze Magiery znalazło się miejsce dla sześciu graczy z najwyższej ligi w Polsce. Być może ta liczba nie jest fenomenalna, ale liczy się jakość, a nie ilość. Zwłaszcza że kilku z tych chłopaków zagrało całkiem niezły sezon, a mistrzostwa U-20 będą idealnym podsumowaniem ich całorocznych zmagań.


Udostępnij na Udostępnij na

Radosław Majecki

Dziewiętnastolatek, który urodził się w Starachowicach, dysponuje 193 cm wzrostu i już kilkukrotnie pokazywał, że potrafi je wykorzystać. Już rok temu będąc na wypożyczeniu w Stali Mielec, udowodnił, że zna się na rzeczy i w 32 spotkaniach Fortuna 1. ligi zachował dziesięć razy czyste konto. Ten sezon dla młodego legionisty jest dość szalony. Najpierw udało mu się przebojem wejść do bramki „Wojskowych”, gdzie zdążył rozegrać dwanaście spotkań, tracąc przy tym zaledwie osiem goli. Nic zatem dziwnego, że na łamach tak uznanych marek jak „Przegląd Sportowy” zaczęły się ukazywać informacje o zainteresowaniu ze strony Arsenalu.

Niestety wszystko, co dobre, szybko się kończy. Majecki doznał urazu żeber w 1/4 finału Pucharu Polski przeciwko Rakowowi Częstochowa i był zmuszony do dłuższego odpoczynku. Na całe szczęście bramkarz doszedł już do siebie, bo na dwie kolejki przed końcem sezonu wrócił do składu, rozgrywając pełne 90 minut z Jagiellonią i Zagłębiem Lubin. Pomimo młodego wieku nie było po nim zbytnio widać presji w meczach ekstraklasy, co oczywiście przekłada się na wynik. Czternaście spotkań i aż dwanaście czystych kont – całkiem nieźle jak na debiutanta. O ile nie przyćmi go presja mundialu i nie odnowi się kontuzja, może to być mocny element zespołu.

Adrian Gryszkiewicz

Dzisiaj dosyć rosły obrońca, który mierzy 185 cm. Jeszcze parę lat temu przyćmiewany przez swoich dużo większych rówieśników. Jego nominalną pozycją jest lewa obrona, na której rozegrał 27 meczów dla Górnika Zabrze, podsumowując wszystkie rozgrywki. Tak naprawdę trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czego można się spodziewać po tym zawodniku. Dobre warunki fizyczne, niezły przegląd pola. Potrafi świetnie dośrodkować i ruszyć do kontrataku. Niemniej jednak w tym sezonie słabe występy przeplatał tymi lepszymi, często zapominając o defensywie lub notując wiele niecelnych podań. Miejmy nadzieję, że Adrian odbuduje się, zwłaszcza po tej nieudanej końcówce sezonu, i na mundialu nie zapomni o kryciu w defensywie.

Sebastian Walukiewicz

Urodzony środkowy obrońca z Gorzowa Wielkopolskiego, który pierwsze kroki stawiał w akademii Legii Warszawa. Dziewiętnastolatek ma 188 cm wzrostu i jak większość kolegów z ekstraklasy warunki fizyczne to jego atut. Pomimo tak młodego wieku już teraz stanowi o sile Pogoni Szczecin, którą po sezonie opuści na rzecz Cagliari Calcio. Sebastian ma wszystko, aby być obrońcą ze światowego topu. Siła, nieprzeciętna szybkość, świetna gra głową i podania, których nie powstydziłby się żaden pomocnik.

W najważniejszych meczach w tym sezonie pokazywał przebłyski swojego talentu, utrudniając życie większości napastników, którzy najzwyczajniej sobie z nim nie radzili. Z całego tego zestawienia nie da się ukryć, że to Walukiewicz jest czołową postacią, od której z pewnością będzie się rozpoczynał skład na mistrzostwach. 29 meczów, jedna bramka i asysta to w bardzo ogromnym skrócie sezon młodego obrońcy. Jeśli Walukiewicz eksploduje z formą na mundialu, może być nie do przejścia.

Tomasz Makowski 

Środkowy pomocnik urodzony w  Zgierzu. Podobnie jak większość jego kolegów obdarzony całkiem niezłym wzrostem, 181 cm. Bardzo pewny siebie na boisku, a poza nim przykład skromności. To typowy żołnierz, który potrafi oddać serce dla zespołu. Ma bardzo dobry wpływ na innych graczy, to walczak, który nieustannie biega. W tym sezonie skorzystał na kontuzji jednego ze swoich kolegów i dzięki temu miał szansę, aby przekonać do siebie trenera Stokowca.

Choć początek sezonu na to nie wskazywał, ostatecznie Makowski postawił na swoim i jedzie na turniej. Tak naprawdę lechita zaczął stanowić o sile swojego zespołu po wygranym meczu z Wisłą Kraków. Od tego momentu pojawiał się regularnie w pierwszej drużynie. Jeśli podtrzyma swoją dyspozycję, środek pola może być jego, a turniej furtką do czegoś więcej niż krajowe rozgrywki.

Bartosz Slisz

Dwudziestolatek z Rybnika. Mający 179 cm środkowy pomocnik, w którego przypadku określenie atleta jest chyba idealne. O ile Tomasz Makowski to walczak z ogromnym charakterem harujący na boisku, o tyle Slisz to prawdziwy biegacz. Potrafi podczas meczu przekroczyć granicę 13 kilometrów. Co prawda w Europie jest takich wielu, ale jak na ten wiek i polskie warunki należy mu się ogromny szacunek. Podobnie jak Majecki czy Makowski przebojem wdarł się do zespołu, a od momentu, gdy już tam jest, nie wygląda na to, by miał zamiar go opuścić.

To rasowy defensywny pomocnik. Oprócz świetnej kondycji wyróżnia go genialny odbiór piłki. W klubie został okrzyknięty polskim N’golo Kante, gdyż strasznie przypomina go swoją grą. Pomimo że zaliczył tylko jedną asystę w 22 występach w ekstraklasie, większość jego meczów była na bardzo dobrym poziomie, a on sam wydaje się bezcenny dla Zagłębia. Jeśli trener Magiera postawi na tego zawodnika, to z pewnością on będzie decydował o rytmie i szybkości gry w środku pola, a o to możemy być raczej spokojni.

Adrian Benedyczak

Osiemnastolatek z Kamienia Pomorskiego, który na co dzień występuje na pozycji środkowego napastnika. Oprócz tego, że posiada 190 cm wzrostu, co przemawia na jego korzyść, trudno cokolwiek stwierdzić, patrząc na to, ile minut spędził na boisku w tym sezonie. 12 meczów, 390 minut, z czego tylko dwa spotkania po 90 minut. Zero goli i zero asyst – jak na napastnika słabo. Co prawda grał w III lidze z drugim składem, ale to „nijaka” ocena w perspektywie gry ze światowymi gigantami. Niemniej jednak Benedyczak ze względu na swoje warunki fizyczne może stanowić zagrożenie przy stałych fragmentach gry, co z pewnością trener Magiera ma już dawno odnotowane.

Czego byśmy nie mówili i nie napisali, w drużynach młodzieżowych bywa różnie. Jedni już w tym wieku wyrastają na gwiazdy, które później niekoniecznie sobie radzą. Natomiast ci mniej ograni, bardziej z boku czasami czekają tylko na taką szansę jak ta, aby pokazać swoje prawdziwe „ja”. Jedno jest pewne – ekstraklasa posiada w swoich szeregach niezłych „grajków”, których łączy jedno – potencjał.

Czasami z odrobiną szczęścia może to zdziałać cuda i obyśmy byli świadkami takiego cudu.

Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe.Kazimierz Górski

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski