Ostatni epizod Evertonu poza granicami Anglii zakończył się porażką. W zeszłym sezonie założyciele angielskiej ekstraklasy mieli zawojować Ligę Europejską, jednak owy plan „spalił na panewce”. Trzecie miejsce w grupie i brak awansu do fazy pucharowej spotkały się z dużym niezadowoleniem wśród kibiców i włodarzy klubu. Do tego ósma lokata w lidze, która nie premiowała występami w Europie. Niesmak pozostał, ale dzisiaj ekipa niebiesko-białych skupia się wyłącznie na Premier League, która przy odrobinie szczęścia może nagrodzić ich biletem do LE.
Czołówka ligi angielskiej dzieli się w tym sezonie na dwa peletony: pierwszy złożony z pięciu drużyn, które walczą o Ligę Mistrzów i tytuł mistrzowski, oraz drugi stworzony z ekip ścigających się o tzw. „resztki ze stołu”, czyli to, czego nie może zająć topowa piątka. W tych okolicznościach żaden z niżej notowanych zespołów nie ma szans na europejskie puchary, jednak los otwiera czasami inną furtkę. Szósta lokata nabiera wtedy nietuzinkowego znaczenia, co dla kilku klubów staje się głównym polem do rywalizacji. Gdzie w tym wszystkim plasuje się Everton i co może być przyczyną niepowodzenia? A na „The Toffees” i resztę drużyn z ligi angielskiej możesz obstawiać przez Totolotek kod promocyjny.
Ogromna konkurencja
Rewelacyjne Bournemouth, zawsze groźny Manchester United, nieobliczalne Leicester City i prosperujące Wolverhampton. „Najlepsi wśród gorszych” – tak zwykło się mawiać o tej grupie zespołów. „Wisienki” i ekipa Jose Mourinho to murowani kandydaci do bycia jej liderem, natomiast „Lisy” i „Wilki” przy odpowiednim wykorzystaniu swojego potencjału też mogą o ten zaszczyt zawalczyć. Start sezonu zdążył już pokazać, że słabsze drużyny PL potrafią pozytywnie zaskoczyć resztę stawki. Różnice się rozmywają, a piłkarze Evertonu będą mieli nie lada wyzwanie, by utrzymać się do końca rozgrywek w pierwszej ósemce.

Ostatnie lata na Goodison Park to stabilny byt w gronie najlepszych (7. i 8. lokata), jednak w tej chwili nie można z czystym sumieniem stwierdzić, że ta pozytywna tendencja zostanie podtrzymana. Na tle wyżej wymienionych ekip Everton nie bryluje i widać to m.in. w bezpośrednich starciach. Jedynie z niedawnym i sensacyjnym mistrzem Anglii udało się ekipie Marco Silvy wygrać. Poza tym pojawiły się dwa remisy: z beniaminkiem i drużyną Howe’a, oraz porażka z United. W dalszej perspektywie istota tych spotkań będzie kluczowa, ponieważ właśnie one mogą zadecydować, kto zajmie kolejkę do miejsca w LE.
Trzeba uczciwie przyznać, że „The Cherries” i nawet „Czerwone Diabły” prezentują się w tym sezonie minimalnie lepiej od Evertonu. Jose Mourinho mimo swoich problemów na pewno nie zamierza skończyć rozgrywek poniżej topowej ósemki, dlatego też jego zespół stawia niełatwe warunki. Natomiast w przypadku Eddiego Howe’a możemy spodziewać się ambitnej gonitwy, która będzie zapewne nierówna (porażki przeplatane lepszymi okresami), ale w ostateczności pozwoli być „pod prądem”. „The Toffees” będą musieli się w tej nowej, trudniejszej rzeczywistości odnaleźć, czego nie ułatwi niżej wyróżniony fakt.











