Walijczyk rozgrywa swój szósty, najprawdopodobniej ostatni, sezon w Realu Madryt. Wszystko wskazuje na to, że już może rozglądać się za nowym pracodawcą. Cierpliwość do niego stracili nie tylko kibice, ale także działacze w biurach na Santiago Bernabeu. Jego odejście jest niemal pewne, a sytuację pogarsza fakt, że Zinedine Zidane nie widzi go w swoich planach na następny sezon. Co zatem może stać się z Balem? I czy w ogóle znajdą się na niego jacyś chętni?
Po odejściu Cristiano Ronaldo, miał zostać nowym liderem drużyny. Dzisiaj już każdy wie, że Bale do takiej roli zwyczajnie się nie nadaje. W najważniejszych momentach był niewidoczny i nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Jest notorycznie wygwizdywany przez swoich kibiców, a swoim zachowaniem zdążył zirytować już chyba każdego sympatyka Realu. Mimo że jego odejście wydaje się być przesądzone, nie będzie to takie proste. Ze względu na wysokie zarobki, częste kontuzje i wiek, sprzedaż Bale’a mocno się komplikuje.
Chętnych brak
Mogłoby się wydawać, że sprzedaż takiego zawodnika jak Bale nie może sprawić większych trudności. Zaakceptowanie najwyższej kwoty i powiedzenie sobie „Adios”. Albo „Good Bye”, żeby na pewno zrozumiał. Jak się jednak okazuje, największe europejskie kluby wcale nie biją się o pozyskanie Walijczyka.
Nie chodzi wcale o walory sportowe. 102 gole i 63 asysty w 228 grach to całkiem niezły wynik. Może te liczby nie powalają na kolana, ale nadal jest to przyzwoity rezultat. Dodatkowo, wszyscy w pamięci mamy jego niesamowity strzał z przewrotki z finału Ligi Mistrzów w Kijowie. Co prawda nikt nie łudzi się, że Gareth Bale będzie kandydatem do zdobycia Złotej Piłki, ale ciągle pozostaje dobrym piłkarzem.
Co więc powoduje, że chętni nie ustawiają się w kolejce po napastnika Realu? Przede wszystkim zarobki. Bale ma inkasować między 15 a 17 mln euro netto rocznie. Tak wysokiej kwoty prawie na pewno nie będzie mógł wypłacać mu Arsenal. Ciężko też wyobrazić sobie, że na taką pensje zgodziliby się włodarze Bayernu Monachium.
Najwięcej w kontekście transferu Walijczyka mówiło się o Manchesterze United. Czerwone Diabły miały być rzekomo mocno zainteresowane ściągnięciem zawodnika Los Blancos. Pomimo tego, że oficjalna oferta nigdy nie wpłynęła, to ciągle United wydaje się być najbardziej realną opcją. Potęguje to fakt, że coraz częściej wymienia się Pogbe jako potencjalne wzmocnienie Realu. Oznaczałoby to wymianę na linii Madryt-Manchester.
A może wypożyczyć?
Transfer definitywny, chociaż wydaje się najlepszą opcją, może nie udać się z kilku powodów. Problemem są nie tylko wspomniane wysokie zarobki, ale też wiek i częste kontuzje zawodnika. W tym roku Gareth Bale skończy 30 lat. Nie jest to co prawda wiek, w którym przechodzi się na piłkarską emeryturę, ale jest do niej bliżej niż dalej. Dobrze wiedzą o tym kluby, które niechętnie wydają ogromne pieniądze za piłkarzy, na których w przyszłości raczej nie zarobią.
Kolejnym aspektem są częste urazy, których Bale odniósł w Realu Madryt już 29. W ciągu sześciu sezonów rozegrał zaledwie 53% możliwych minut. Te liczby wyraźnie pokazują, że na boisku spędzał mniej więcej tyle samo czasu co w klubowym szpitalu.










